<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681</id><updated>2012-02-16T20:31:52.018+01:00</updated><title type='text'>Riders of Endtime - Doom Metal Blog</title><subtitle type='html'>Blog poświęcony muzyce doom-metalowej. Recenzje, historia, rozwój.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>48</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-7970330960858324825</id><published>2011-12-03T18:21:00.004+01:00</published><updated>2011-12-03T18:31:06.746+01:00</updated><title type='text'>Substance for God - Assembly of Flowers</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-NI0HgsrkzFU/TtpbfgDKQzI/AAAAAAAAAMY/UvxgpFItbaA/s1600/10086.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 197px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-NI0HgsrkzFU/TtpbfgDKQzI/AAAAAAAAAMY/UvxgpFItbaA/s400/10086.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5681954476618564402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Bne 1994)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieznany klasyk – tak najkrócej należałoby określić jedyne wydawnictwo całkiem anonimowej kapeli z Izraela. Ukryty skarb – takie stwierdzenie narzuca się samo po przesłuchaniu krążka. Ekstremalnie trudno się na niego natknąć, ale jeśli już, to wrażenia pozostawia niesamowite. Historia &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Assembly of Flowers&lt;/span&gt; wydaje się wyrwana z jakiegokolwiek kontekstu, pojawia się znikąd, ale jednak wydaje się znajoma. Jak to możliwe?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta płyta to prawdziwy klasyk wczesnego death/doom metalu, bardzo uniwersalny i po mistrzowsku zrealizowany. Świetne wyważenie elementów – nie za ostro, ale i niezbyt łagodnie; melodyjnie, ale bez popadania w rokokowy przesyt; tempa utrzymane raczej na średnim poziomie. Śpiewak staje na wysokości zadania, zmieniając często technikę wokalną i nie nadwyrężając zbytnio strun głosowych. Atmosfera kreowana przez muzykę nie jest może przesycona emocjami, ale niesie w sobie odpowiedni ładunek skłaniający do ekscytacji i uniesień. Wygląda to na średniaka, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż nie, nie wygląda. Nie będąc ortodoksami ani skrupulantami, panowie z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Substance for God&lt;/span&gt; ukręcili doskonałego słuchowego sękacza, bez śladu zakalca albo rozpulchnionego muzycznego szitu z supermarketów. Powstaje więc pytanie – czy ich siłą jest umiejętne kopiowanie dobrych wzorców (inaczej ciężko byłoby recenzentowi określić jakość dzieła), a może potencjał innowacji i dobrego gustu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odpowiedź ponownie musi być zrównoważona i niejednoznaczna – otóż kryterium wysokiej jakości wydawnictwa jest oryginalna twórczość połączona ze świadomością i odwołaniem do głównego w tamtych dniach nurtu d/d – taka „trzecia droga”. Szczególnie silny jest wpływ &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Paradise Lost&lt;/span&gt;. Właściwie możnaby rzec, że zmieściliby ten materiał pod własnym szyldem gdzieś pomiędzy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Shades of God&lt;/span&gt; a &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Icon&lt;/span&gt;. A na pewno nie musieliby się niczego wstydzić. Dlatego też uważam, że ekipa z Izraela miała prawo działać bez kompleksów i próbować szlifować własny styl. Niestety był to ich łabędzi śpiew.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniżej link do oficjalnego teledysku. Tradycyjnie – jedynego. Arcydzieło srebrnego ekranu to to nie jest, ale najważniejsze, że powstało i stanowi zapis historii tego wybitnego wydawnictwa i wybitnego zespołu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodatkowo, w ramach mikołajowej niespodzianki, zapis najlepszego, moim zdaniem, utworu na płycie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. The Love I´ve Bereaved&lt;br /&gt;2. The Swan Song&lt;br /&gt;3. Memorial Prayer&lt;br /&gt;4. Behind The Wreath&lt;br /&gt;5. Verse Of Sorrow&lt;br /&gt;6. Assembly Of Flowers&lt;br /&gt;7. Crowned Seclusion&lt;br /&gt;8. The Promise&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość:&lt;/span&gt; 44:25&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;9/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/qZ7x0l8YpOY" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/E6mRF6Dzi-g" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-7970330960858324825?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/7970330960858324825/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2011/12/substance-for-god-assembly-of-flowers.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/7970330960858324825'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/7970330960858324825'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2011/12/substance-for-god-assembly-of-flowers.html' title='Substance for God - Assembly of Flowers'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-NI0HgsrkzFU/TtpbfgDKQzI/AAAAAAAAAMY/UvxgpFItbaA/s72-c/10086.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-4439190076658319608</id><published>2011-11-08T22:42:00.006+01:00</published><updated>2011-11-08T22:50:30.526+01:00</updated><title type='text'>My Dying Bride - Barghest O' Whitby</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-a0jInftdK30/TrmiddszoqI/AAAAAAAAAMM/IGNnADAa7Ts/s1600/316012.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-a0jInftdK30/TrmiddszoqI/AAAAAAAAAMM/IGNnADAa7Ts/s400/316012.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5672743832722317986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Peaceville Records, 2011)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Około 90 mil dzieli Halifax od Whitby - to dwugodzinna podróż z zachodniego do północnego hrabstwa Yorkshire, z pennińskich wrzosowisk na smagane wiatrami wybrzeże Morza Pólnocnego. W taką wyprawę w poszukiwaniu natchnienia udał się ostatnio Aaron Stainthorpe i jego drużyna, a wynikiem jest najnowsza EP-ka grupy, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;The Barghest O’ Whitby.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego akurat tam? 120 lat wcześniej to senne miasteczko odwiedził niejaki Bram Stoker, poszukując inspiracji do noweli literackich własnego autorstwa, których wydawanie pomagało mu podreperować skromny budżet. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnej straszliwej nocy, pośrodku gwałtownego sztormu, na wybrzeżu nieopodal miasta Whitby osiada rosyjski statek &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Demeter&lt;/span&gt;. Brakuje załogi, a ostatnie dramatyczne zapiski w dzienniku okrętowym mówią o dziwnych wydarzeniach i o złowrogiej sile, która opanowała jednostkę, doprowadzając do tragedii. Świadkowie podobno widzieli wielkiego, czarnego psa uciekającego z wraku…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taki wątek pojawia się w początkowych rozdziałach &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Drakuli&lt;/span&gt;, najsłynniejszej z powieści gotyckich, wydanej przez Stokera w 1897 roku. A czarny pies? Czarny pies to &lt;span style="font-style:italic;"&gt;barghest&lt;/span&gt;, mityczny pies-goblin wywodzący się z legend północnej Anglii, akurat w tym szczególnym literackim kontekście stanowiący jedną z postaci, w którą zdolny jest zamieniać się hrabia-wampir.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scena i tło przygotowane, audytorium nastrojone do właściwej atmosfery, zatem co z artystami? Zgodnie z oczekiwaniami, pokazali, że naprawdę należy się z nimi liczyć na muzycznym rynku. To kolejna solidna porcja materiału od &lt;span style="font-style:italic;"&gt;My Dying Bride&lt;/span&gt;. Nietypowa, bo aż półgodzinna suita, na miarę &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Edge of Sanity – Crimson&lt;/span&gt; lub &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Change of Seasons&lt;/span&gt; od &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dream Theater&lt;/span&gt;, która stotnie stanowi przekrój stylów i świadectwo wielkich możliwości kapeli z Halifax.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Początek jaskrawy, szum wiatru przecięty gitarowym jazgotem i sugestywnym brzmieniem smyczka. Nieśmiało wchodzi perkusja, która nada rytm dalszej części utworu. Złowrogi wokal próbujący wedrzeć się z przekazem. Blasty, równa melodia i udomowienie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Barghesta&lt;/span&gt;. Mówi konkretnie, czysto. Znowu smyczki, niczym zapowiedź nadciągającej burzy. Tonacja ściąga w dół…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponownie przebudzenie, kolejny dzień bez słońca na horyzoncie. Wyrównanie, aparat EKG wybija równy, powolny puls. Zdania pytające, deklaracje, szersze spojrzenie, bez krzty egoizmu. Dłuższe melodyjne przejście, właściwie nużące… do punktu zupełnej ciszy, minus sto decybeli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znów solo wiosło rypiące ciszę i wiatr w tle. I znów wchodzi cały zestaw, ale bez szału, bardzo przewidywalnie. Czas na zaparzenie herbatki albo wyciągnięcie browara z lodówki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtem! W dwudziestej minucie zmieniamy scenerię, połałdowana melodia i gasnący wokal… Melodia świdruje czarne chmury, które w międzyczasie zebrały się nad horyzontem. Brzęk, ostatni feedback i…. jazdaaaaa!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ha! Mocne udzerzenie ze wszech stron świata! Pokazówka lepsza niż telezakupy w Mango! Trzy minuty blastów, moment chwały &lt;span style="font-style:italic;"&gt;MDB&lt;/span&gt;. Jaki doom metal? Żwawe to jak pieron, pełnokrwiste i soczyste! Nie ma lipy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. The Barghest O’ Whitby&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość&lt;/span&gt;: 27:04&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;9/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="560" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/QRGG9Nmf2gA" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-4439190076658319608?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/4439190076658319608/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2011/11/my-dying-bride-barghest-o-whitby.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/4439190076658319608'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/4439190076658319608'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2011/11/my-dying-bride-barghest-o-whitby.html' title='My Dying Bride - Barghest O&apos; Whitby'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-a0jInftdK30/TrmiddszoqI/AAAAAAAAAMM/IGNnADAa7Ts/s72-c/316012.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-3363336077126552189</id><published>2011-11-04T22:59:00.005+01:00</published><updated>2011-11-04T23:10:42.521+01:00</updated><title type='text'>My Dying Bride - Evinta</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-7KHSLSZAqI4/TrRhCqOup3I/AAAAAAAAAMA/WtIY_ffi-FI/s1600/303275.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 190px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-7KHSLSZAqI4/TrRhCqOup3I/AAAAAAAAAMA/WtIY_ffi-FI/s400/303275.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5671264529089996658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(2x CD, Peaceville Records, 2011)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już za trzy dni premiera nowej EP-ki &lt;span style="font-style:italic;"&gt;My Dying Bride, The Barghest O' Whitby&lt;/span&gt;. Jak można przeczytać w przedpremierowych recenzjach, jest to pewien powrót do korzeni, do stylu bardziej brutalnego i surowego niż ostatnie wydawnictwa. Bo chodzą słuchy, że grupa z Halifax zamienia się w ciepłe kluchy i odcinaczy kuponów. Ale dopóki czekamy, zerknijmy na majowy podarek od Aarona i spółki, dwu- lub nawet trzypłytową &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Evintę&lt;/span&gt;. Trzypłytowa, limitowana do 3000 kopii edycja jest właściwie niedostępna w kraju nad Wisłą i kosztuje około 90 euro. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ewaluację rozpocznę od zastrzeżenia: to nie metal. To tylko i wyłącznie czyste wokale, sporo elektroniki i klasyczne instrumenty znane na co dzień choćby z filharmonii. Przy dziewiczym odsłuchaniu można doznać dysonansu poznawczego albo zastanawiać się, czy do digipaka nie włożono przez przypadek niewłaściwych krążków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest nastrojowo, dramatycznie, klimatycznie, przestrzennie, wyraźnie, poważnie i technicznie bezbłędnie. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;My Dying Bride&lt;/span&gt; kolejny raz pokazało, że jest koniem pociągowym wytwórni &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Peaceville&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;MDB&lt;/span&gt; chciało się pokazać ze strony ideowej, a mianowicie, co kryje się w ich twórczości za doom metalowym przebraniem. Czysta esencja ich stylu, ogołocona z gitar i perkusji, poszerzona o elementy symfoniczne. Ale to nie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;S&amp;M Metalliki&lt;/span&gt;, to nie są przeróbki ich najbardziej znanych utworów. Najbardziej charakterystyczne motywy muzyczne, które pojawiały się w ciągu dwudziestolecia działalności &lt;span style="font-style:italic;"&gt;MDB&lt;/span&gt; pojawiają się jako krótkie tematy w utworach na &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Evinta&lt;/span&gt;. To prawdziwa gratka dla zagorzałych fanów - zgadywanie i rozpoznawanie tych wstawek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Król jest nagi! Ale król sam to widzi i wcale się tego nie wstydzi. Suweren nie musi nikomu tłumaczyć swoich zamierzeń i decyzji. Gawiedź więc jajek i pomidorów nie rzuca, za to stoi z paszczami rozdziawionymi w zachwycie. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Evinta&lt;/span&gt; jest piękna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniżej jedna z muzycznych zagadek. Na okładce czarna mewa goni białą mewę. Z czym Ci się to kojarzy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CD1&lt;br /&gt;1. In Your Dark Pavilion&lt;br /&gt;2. You Are Not the One Who Loves Me&lt;br /&gt;3. Of Lilies Bent with Tears&lt;br /&gt;4. The Distance, Busy with Shadows&lt;br /&gt;5. Of Sorry Eyes in March&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CD2&lt;br /&gt;1. Vanité Triomphante&lt;br /&gt;2. That Dress and Summer Skin&lt;br /&gt;3. And Then You Go&lt;br /&gt;4. A Hand of Awful Rewards&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CD3 (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Evinta: Deluxe&lt;/span&gt;)&lt;br /&gt;1. The Music of Flesh&lt;br /&gt;2. Seven Times She Wept&lt;br /&gt;3. The Burning Coast of Regnum Italicum &lt;br /&gt;4. She Heard My Body Dying&lt;br /&gt;5. And All Their Joy Was Drowned&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość&lt;/span&gt;: 87:07 (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Evinta: Deluxe&lt;/span&gt; + 41:47)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;8/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/Yl4I0A7iKDE" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-3363336077126552189?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/3363336077126552189/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2011/11/my-dying-bride-evinta.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/3363336077126552189'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/3363336077126552189'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2011/11/my-dying-bride-evinta.html' title='My Dying Bride - Evinta'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-7KHSLSZAqI4/TrRhCqOup3I/AAAAAAAAAMA/WtIY_ffi-FI/s72-c/303275.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-6255153377251261759</id><published>2011-10-31T15:36:00.009+01:00</published><updated>2011-10-31T17:14:50.207+01:00</updated><title type='text'>Nyogtha - Origin of "I"</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-S-43iYTOFSk/Tq6ylJQ0YHI/AAAAAAAAALc/0UhQNJ_8_sI/s1600/Nyogtha%2B-%2BOrigin%2BOf%2B-I-%2B-%2Bcover.png"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-S-43iYTOFSk/Tq6ylJQ0YHI/AAAAAAAAALc/0UhQNJ_8_sI/s400/Nyogtha%2B-%2BOrigin%2BOf%2B-I-%2B-%2Bcover.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5669665332117397618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;“Men knew him as the Dweller in Darkness, that brother of the Old Ones called Nyogtha, the Thing that should not be. He can be summoned to Earth's surface through certain secret caverns and fissures, and sorcerers have seen him in Syria and below the black tower of Leng; from the Thang Grotto of Tartary he has come ravening to bring terror and destruction among the pavilions of the great Khan. Only by the looped cross, by the Vach-Viraj incantation and by the Tikkoun elixir may he be driven back to the nighted caverns of hidden foulness where he dwelleth.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                   &lt;p align="right"&gt; - Henry Kuttner, "The Salem Horror"&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jest niczym niezwykłym, że H.P. Lovecraft zafascynował swoją twórczością rzesze następców w pisarskim rzemiośle, ani że od czasu do czasu i w muzyce pojawiają się wątki związane z Przedwiecznymi… &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Cthulhu, Azathoth, Yog-Sothoth, Shub-Niggurath&lt;/span&gt; to określenia kojarzone nawet przez niezbyt gorliwych czytelników mistrza dwudziestowiecznej opowieści grozy z nazw utworów, albumów, niekiedy nawet mian zespołów. Rzadziej natomiast podejmowane są próby wytworzenia klimatu, dźwiękowego tła tego, czego podobno rozumem pojąć się nie da, nie oszalawszy doszczętnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i tutaj w sukurs przychodzi zła sława muzyki drone/doom, zasłużenie lub nie uważanej za jeden z najtrudniejszych w odbiorze i najcięższych styli, w istocie niekiedy zdający się przekraczać granice bardzo szeroko pojętej estetyki i harmonii. Czyli, notabene, idealny środek wyrażenia czegoś, co straszliwe i niepojęte, wyjętego z czasu i przestrzeni w naszym jakże marnym i ograniczonym tych pojęć rozumieniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście dzisiaj jak najbardziej wypada wspomagać swoje instrumentalne wybryki zastrzykiem elektroniki. Albo lepiej wrzucić wszystkie instrumenty do paszczy elektronicznego potwora, poczekać, aż je przetrawi i efekt mieć podany jak na tacy – choć tutaj niekiedy narzuca się silniejsze skojarzenie z drugim końcem układu pokarmowego. Ale muzyka &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nyogtha&lt;/span&gt; to nie byle gówno! Tak, jasne, bez komputera ani rusz tworzyć takie wielopoziomowe, okraszone potężnym reverbem i echem cuda. Można to zrobić umiejętnie, tak, aby nie zniszczyć organicznej, pulsującej struktury gitarowego buczenia na niskich hercach albo zwyczajnie spieprzyć. Tu na szczęście mamy do czynienia z tym pierwszym zdarzeniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta muzyka naprawdę wyraża grozę, a jej straszliwa esencja jest bardzo przekonująca. Poraża swoim względnym spokojem, mocno działa na wyobraźnię tworząc pewien niedosyt. Wyraża niespełnienie spowodowane niemocą stawienia czoła potędze, która manipuluje człowieczym losem. Wysysa życiową energię, pozostawia bezbronnym, po czym bezlitośnie wciska w otchłań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Płyta na razie czeka na wydanie, a tymczasem jest dostępna do odsłuchu i pobrania za darmo (link w obrazku poniżej).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Turns to Dust…&lt;br /&gt;2. Feedback From the Human Void&lt;br /&gt;3. The Third Eye&lt;br /&gt;4. The Birth of Consciousness&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość&lt;/span&gt;: 69:30&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;8/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://nyogtha.bandcamp.com/" target="blank"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 334px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-u64vGF8EZ_M/Tq6zasYxlWI/AAAAAAAAALo/0BjrvrrS0-c/s400/nyogthalink.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5669666252079076706" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-6255153377251261759?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/6255153377251261759/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2011/10/nyogtha-origin-of-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/6255153377251261759'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/6255153377251261759'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2011/10/nyogtha-origin-of-i.html' title='Nyogtha - Origin of &quot;I&quot;'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-S-43iYTOFSk/Tq6ylJQ0YHI/AAAAAAAAALc/0UhQNJ_8_sI/s72-c/Nyogtha%2B-%2BOrigin%2BOf%2B-I-%2B-%2Bcover.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-7482032247354378743</id><published>2011-10-30T20:41:00.004+01:00</published><updated>2011-10-30T20:45:42.096+01:00</updated><title type='text'>Beyond Belief - Towards the Diabolical Experiment</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-DW2AicQDbwA/Tq2omXv3MYI/AAAAAAAAALQ/GViScx1wsPA/s1600/6987.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-DW2AicQDbwA/Tq2omXv3MYI/AAAAAAAAALQ/GViScx1wsPA/s400/6987.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5669372883092582786" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Shark Records 1993)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Death/Doom w klasycznej, czystej formie. Zgadza się data – 1993 rok, zgadza się miejsce: Holandia, zgadza się styl – surowy, ciężki, okraszony niskim growlem i melodiami meandrującymi wokół dostojnie maszerującej struktury perkusyjno-basowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sukcesy wielkiej trójki z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Peaceville&lt;/span&gt;, kunszt będących u szczytu potęgi niderlandzkich mistrzów, klasyki przybywające zza oceanu i nieliczne propozycje skandynawów rozpaliły w sercach setek młodych muzyków chęć podążania tym ekstremalnym jak na owe czasy szlakiem metaforycznej rozpaczy i zagłady. Niewielu się to udało, a niedługo potem styl przeszedł metamorfozę z plugawej gąsienicy w nieco „gładszego i wymuskanego” melodyjnego motyla bez jaj. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Beyond Belief&lt;/span&gt; bieżył pośrodku tej fali wschodzących talentów, wydał dwa pełne albumy i zamilkł, o czym świadczą choćby niemałe trudności w zdobyciu rzetelnych informacji na temat działalności grupy z Kampen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego też spotkanie z ich twórczością nie ma charakteru przypadkowego, a przystępność omawianego wydawnictwa jest w zasadzie wprost proporcjonalna do zainteresowania tym charakterystycznym stylem wczesnego d/d i godzin poświęconych słuchaniu podobnych krążków. Propozycja czysto fakultatywna. Świetne &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Shapes of Sorrow&lt;/span&gt; oraz &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kissing In XTC&lt;/span&gt;, ciekawe instrumentalne wstawki. Jest tu wszystko, czego należałoby się spodziewać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Intro : Ave&lt;br /&gt;2. Shapes of Sorrow&lt;br /&gt;3. Stranded&lt;br /&gt;4. The Experiment&lt;br /&gt;5. The Nameless&lt;br /&gt;6. Silent Are the Holy&lt;br /&gt;7. Fade Away&lt;br /&gt;8. Untouched&lt;br /&gt;9. Prophetic Countdown&lt;br /&gt;10. Kissing in XTC&lt;br /&gt;11. The Finishing Touch &lt;br /&gt;12. Outro : Never&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość&lt;/span&gt;: 54:32&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;6/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/cvHa2zS806U" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-7482032247354378743?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/7482032247354378743/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2011/10/beyond-belief-towards-diabolical.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/7482032247354378743'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/7482032247354378743'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2011/10/beyond-belief-towards-diabolical.html' title='Beyond Belief - Towards the Diabolical Experiment'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-DW2AicQDbwA/Tq2omXv3MYI/AAAAAAAAALQ/GViScx1wsPA/s72-c/6987.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-927601178057763309</id><published>2011-10-30T16:09:00.004+01:00</published><updated>2011-10-30T16:13:36.124+01:00</updated><title type='text'>Murkrat - MurkRat</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-22xjqnlCC80/Tq1o0dF4rpI/AAAAAAAAALE/8zSovwG6H2A/s1600/215018.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-22xjqnlCC80/Tq1o0dF4rpI/AAAAAAAAALE/8zSovwG6H2A/s400/215018.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5669302756301123218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Aesthetic Death 2008)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziarskie australijskie dziołchy nagrały płytę i nie mają się czego wstydzić. W zdominowanym przez samców świecie ekstremalnego metalu mogą chadzać dumnie, z podniesionym czołem i rozpychać się łokciami w alei sław. W pewnym sensie muzyczny eksperyment, ale i oparty na solidnych podstawach i standardach wypracowanych już kilkadziesiąt lat wcześniej. Hojnie zagospodarowany krążek, siedemdziesiąt cztery minuty, aby dać się przekonać pomysłom Mandy Andresen, która udziela się również w death/doomowym &lt;span style="font-style:italic;"&gt;The Slow Death&lt;/span&gt; oraz projektuje grafikę, m. in. dla bardziej rozsławionych krajan z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mournful Congregation&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednym z tych pomysłów jest wykonywanie sekcji wokalnych czystym, żeńskim głosem, lekko zawodzącym, miejscami dynamicznie i wysoko skrzekliwym, ale nigdy nie schodzącym do poziomu wrzasków lub warknięć. Sugeruje to chęć skierowania uwagi słuchacza na treść przekazu – poetycką, metaforyczną, czasem dość dosadnie atakującą zorganizowaną religię:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Morality play takes a long and winding road&lt;br /&gt;The actors play and the dancers dance,&lt;br /&gt;Serpentine path,&lt;br /&gt;wreaths the knot tighter to its throat.&lt;br /&gt;And every coin pays for more rope.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wysoka produktywność, wskazana przeze mnie wcześniej, jest niestety również wadą wydawnictwa – miejscami robi się dość płasko, monotonicznie, a im bliżej końca, tym silniejsza refleksja, że niektóre motywy zostały dość mocno wyeksploatowane. Mimo to, warto interesować się tym, co dzieje się na muzycznej scenie antypodów, bo dzieje się sporo - czego przykładem jest pełnopłytowy debiut &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Murkrat&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Believers&lt;br /&gt;2. The Predatory Herd&lt;br /&gt;3. Morality Slug&lt;br /&gt;4. Blessed Are the Rats&lt;br /&gt;5. Alter-nativity&lt;br /&gt;6. Hysteria Ripple&lt;br /&gt;7. Plague Gestation &lt;br /&gt;8. Devouring Down the Spiral&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość&lt;/span&gt;: 74:04&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;7/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/qBRyShYs3H8" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-927601178057763309?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/927601178057763309/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2011/10/murkrat-murkrat.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/927601178057763309'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/927601178057763309'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2011/10/murkrat-murkrat.html' title='Murkrat - MurkRat'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-22xjqnlCC80/Tq1o0dF4rpI/AAAAAAAAALE/8zSovwG6H2A/s72-c/215018.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-482916848489156391</id><published>2011-10-25T21:40:00.006+02:00</published><updated>2011-10-25T21:47:32.020+02:00</updated><title type='text'>Hooded Menace - Fullfill the Curse</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-M8D3n3b4lAc/TqcQwEjl1AI/AAAAAAAAAK4/5D6WJ5bqfHE/s1600/204818.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 198px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-M8D3n3b4lAc/TqcQwEjl1AI/AAAAAAAAAK4/5D6WJ5bqfHE/s400/204818.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5667517074111845378" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;(CD, Razorback Records 2008)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lokomotywą twórczą &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Hooded Menace&lt;/span&gt; jest Lasse Pyykkö, muzyk udzielający się m. in. w niżej opisywanym &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Acid Witch&lt;/span&gt;, ale przede wszystkim w noszącym pewne znamiona undergroundowej uberkultowości deathmetalowym &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Phlegethon&lt;/span&gt; (ciągła aktywność i masa demówek wydanych od 1989 roku). Cechą wspólną realizowanych przez niego projektów jest tematyka – horror, i to w ujęciu raczej średniobudżetowych filmów o europejskiej proweniencji  z okresu trzech dekad poczynając od lat sześćdziesiątych XX wieku. Epatujących lesbijskim seksem i rozprutymi wnętrzościami, nieco abstrakcyjnych i okraszonych ponadprzeciętnymi ścieżkami dźwiękowymi. Wystarczy posłuchać ostatniego utworu na płycie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Fullfill the Curse&lt;/span&gt; – zaaranżowanego motywu muzycznego z włoskiej krwawej rąbanki &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Manhattan Baby&lt;/span&gt; z 1982 roku, dzieła kontrowersyjnego reżysera Lucio Fulciego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomijając ten instrumentalny, nieco odległy od głównej treści smaczek, na krążku znajdziemy surowy death/doom oparty na sprawdzonych technikach gitarowych, perkusyjnych i wokalnych. Na „pierwszy rzut ucha” powrót do korzeni podgatunku, ale po dalszym mieleniu zawartości w mózgu pojawia się nieodparta refleksja, że tak naprawdę to fuzja baaardzo zwolnionego standardowego dla początku lat 90-tych death metalu z motywami klasycznej, post-sabbathowej jazdy walcem bez trzymanki. Okraszonej, rzecz jasna, wstawkami ze strasznych filmów, bedącymi niejako spoiwem albumu. Krótkie „who’s there… who is it” wypowiedziane wystraszonym głosem i wjazd ciasteczkowego potwora na ciężkich riffach i bębnach w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Grasp of the Beastwoman&lt;/span&gt; to niewątpliwie jeden z najlepszych momentów na płycie. Jest ciężko, bardzo ciężko, mrocznie, bardzo mrocznie, ale i… momentami nadspodziewanie melodyjnie i w pewnym chorym sensie „pięknie”. Z owych wspomnianych technik gitarowych – jedno wiosło piłuje równo po niskich tonach, drugie wkracza „nad” ze swoimi mniej lub bardziej harmonijnymi liniami melodycznymi. Praca perkusisty bardzo solidna, ale bez gwiazdorstwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zachęcam szczególnie amatorów ciężkiej surowizny. Zresztą po okładce doskonale widać do kogo kierują swoje dzieło ludkowie z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Hooded Menace&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Rotting Rampage (Menace of the Skeletal Dead)&lt;br /&gt;2. Fulfill the Curse&lt;br /&gt;3. Grasp of the Beastwoman&lt;br /&gt;4. Laboratory of Nightmares&lt;br /&gt;5. Beauty and the Feast&lt;br /&gt;6. The Eyeless Horde&lt;br /&gt;7. The Love Song of Gotho, Hunchback of the Morgue&lt;br /&gt;8. Arcane Epitaph&lt;br /&gt;9. Theme from Manhattan Baby&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość&lt;/span&gt;: 52:32&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;8/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/8PQ-MnfE9Cs" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-482916848489156391?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/482916848489156391/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2011/10/hooded-menace-fullfill-curse.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/482916848489156391'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/482916848489156391'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2011/10/hooded-menace-fullfill-curse.html' title='Hooded Menace - Fullfill the Curse'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-M8D3n3b4lAc/TqcQwEjl1AI/AAAAAAAAAK4/5D6WJ5bqfHE/s72-c/204818.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-3389526071823608347</id><published>2011-10-25T19:08:00.006+02:00</published><updated>2011-10-25T21:48:18.293+02:00</updated><title type='text'>Esoteric - The Maniacal Vale</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-wSOUCi_DYNo/TqbtLyB5rtI/AAAAAAAAAKs/Yvt2GfqsezQ/s1600/195075.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-wSOUCi_DYNo/TqbtLyB5rtI/AAAAAAAAAKs/Yvt2GfqsezQ/s400/195075.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5667477967756439250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(2x CD, Season of Mist 2008)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czterech wioślarzy, sternik i jego pomocnik wybijający rytm pracy. Łódź &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Esoteric&lt;/span&gt;, mimo spowijającej gęstą od mroku wodę ciężkiej mgły z uporem mknie do przodu, omijając zabójcze głazy i mielizny, przerażające Scylle i Charybdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie powiedzieli, dokąd nas zabierają. Nie można zadawać pytań, należy cicho usiąść przy burcie i chciwie wpatrywać się w nieprzeniknioną ciemność. Żeby po chwili zrozumieć, że wzrok nie będzie do niczego potrzebny. Stajemy się uczestnikami odysei dzwięków. W tej pozornie nieskończonej podróży zaczynamy żyć życiem podróżnika, który być może nigdy nie odnajdzie drogi do domu. Wdychamy pustkę, dajemy się ponieść wiatrom przeznaczenia. Wreszcie czujemy zimne, ciężkie łańcuchy przykuwające nas do pokładu, poddajemy się woli silniejszej niż nasza i nie pozostaje nic innego, jak chwycić drąg wiosła w ręce i miarowo pracować aż do zakończenia tego ponurego rejsu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzyka &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Esoteric&lt;/span&gt; jest totalna: pochłania, wciąga na długie chwile, odwraca uwagę od wszelkiej doczesności. Metafora podróży po bezkresnych przestrzeniach muzyki jest jak najbardziej uprawniona, najlepiej oddaje styl umiejętnie realizowany przez angielską grupę od początku jej twórczości. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;The Maniacal Vale&lt;/span&gt; trzeba przyjąć w całości, albo w ogóle nie próbować. Nie rozpatrywać w sensie sekund ani minut, nie patrzyć nerwowo na zegarek, po prostu odciąć się na chwilę od rzeczywistości, zarezerwować sobie równowartość czasową pełnometrażowego filmu. Wyobraźnia podsunie odpowiednie tło, wrzuci całą naprzód w poszukiwaniu kontekstu, punktu odniesienia. Ubierze abstrakcję w piękną suknię subiektywnego rozumienia muzycznej sztuki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W świecie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Esoteric&lt;/span&gt; nie można się spieszyć, trzeba podążać z nurtem zbyt silnym, aby wbrew niemu ustać. To złoto nie dla zuchwałych, lecz dla wytrwałych. Nie zacznie świecić, dopóki nie pojmiemy jego prawdziwej wartości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CD1&lt;br /&gt;1. Circle&lt;br /&gt;2. Beneath This Face&lt;br /&gt;3. Quickening&lt;br /&gt;4. Caucus of Mind&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CD2&lt;br /&gt;1. Silence&lt;br /&gt;2. The Order of Destiny&lt;br /&gt;3. Ignotum Per Ignotius&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość&lt;/span&gt;: 101:49&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;9/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/IYmqxaR9r0Y" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-3389526071823608347?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/3389526071823608347/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2011/10/esoteric-maniacal-vale.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/3389526071823608347'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/3389526071823608347'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2011/10/esoteric-maniacal-vale.html' title='Esoteric - The Maniacal Vale'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-wSOUCi_DYNo/TqbtLyB5rtI/AAAAAAAAAKs/Yvt2GfqsezQ/s72-c/195075.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-4926477465861447209</id><published>2010-12-01T22:23:00.004+01:00</published><updated>2010-12-01T22:29:04.300+01:00</updated><title type='text'>Paradise Lost - Gothic</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/TPa9FHzMHVI/AAAAAAAAAJQ/zuLlIxhYgZU/s1600/799.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 195px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/TPa9FHzMHVI/AAAAAAAAAJQ/zuLlIxhYgZU/s400/799.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5545827886844091730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Peaceville Records 1991)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieetyczne jest recenzowanie wydawnictwa, które się uwielbia. Niemożliwym jest opisanie dźwiękowego orgazmu, który trwa przez wieczność, którą zwykło nazywać się świadomym życiem. Nielegalnym jest krytyczne podejście do dzieła, które niczym groźba nadciągającej lawiny nie pozostawia możliwości skupienia się na czymkolwiek innym. Niepotrzebna i nieskuteczna jest więc próba oceny, jeśli wiadomo, że 100% to za mało. Daremnym wydaje się więc wysiłek opisania wrażeń z rozpoczętej przyciskiem na pilocie odtwarzacza auralnej orgii. Ale zaraz, przecież to doom metal, „metal zagłady”… Czy nie o to w tym wszystkim chodzi? Owszem, ale lawiny, Damoklesowe miecze, odległy grzmot nadciągającej burzy, ryk sztormowej fali – to nadal mizerne porównania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Raj Utracony &lt;/span&gt;(notabene z patrii Miltona) dokonał rzeczy niemożliwej – ustanowił standard gatunku, który nadal jest szczytem nie do zdobycia nie tylko dla naśladowców i kontynuatorów, ale i innowatorów próbujących znaleźć swą niszę na śmiercio-zagładniczej scenie. Rozpacz, strach i oddech śmierci na kilkunastu gramach tworzywa sztucznego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tytuł albumu może być dzisiaj nieco mylący. Gotyckość w muzyce pojmowana jest współcześnie jako post-punkowe uwielbienie dla rzeczy dziwnych, tajemniczych, mających związek z emocjami, uczuciami. To epatowanie kiczem, odmiennością, romantycznym niespełnieniem. To już raczej świat nastolatek znany z filmowej i książkowej trylogii &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zmierzchu&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Paradise Lost&lt;/span&gt; użyło słowa &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gothic&lt;/span&gt; w jego pierwotnym, najstarszym aspekcie – gotyk jako epoka historyczna, nurt w sztuce i świadomości średniowiecza. Wszechpotężny Bóg, który wcale nie ma zamiaru się litować nad wiernymi zbaczającymi z jedynej słusznej ścieżki absolutnej wiary. Mroczne gmachy kościołów zaprojektowane tak, aby epatując monumentalnym strachem, odciągnąć ludzi od zła. To musi budzić wrażenie nieuniknioności ludzkiego losu – o tym śpiewa Nick Holmes. To jest esencja doom metalu w jego – wtedy rozpoczynającym karierę - mariażu z death metalem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z warstwą muzyczną swego opus magnum czwórka z Halifax także poradziła sobie niezgorzej. Niektórzy recenzenci twierdzą, że produkcja pozostawia wiele do życzenia, bo jest płaska, sucha i piwniczna. Ale mi się właśnie taka podoba, bo pasuje do klimatu. Akurat ta piwnica to komplement – dodaje nieco wilgotnego mroku średniowiecznych wnętrz. Greg Mackintosh wychodzi sam z siebie opuszczającymi jego instrument niesamowitymi solówkami, których styl jest niepowtarzalny i rozpoznawalny. Bębniarz daje czadu – ale nie prędkością – warto przysłuchać się stosowanym przejściom i częstym zmianom tempa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krążkowi &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gothic&lt;/span&gt; naprawdę nic nie brakuje – to dojrzały owoc współczesnej muzyki biorącej na warszat motywy zagłady, zła i bezdennego smutku. Wyzywam na szable każdego, kto myśli inaczej, niż wyżej napisałem. Chętni?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Gothic&lt;br /&gt;2. Dead Emotion&lt;br /&gt;3. Shattered&lt;br /&gt;4. Rapture&lt;br /&gt;5. Eternal&lt;br /&gt;6. Falling Forever&lt;br /&gt;7. Angel Tears&lt;br /&gt;8. Silent&lt;br /&gt;9. The Painless&lt;br /&gt;10. Desolate&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość: &lt;/span&gt;39:24&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;10/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/0drLbh85Cw8?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/0drLbh85Cw8?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-4926477465861447209?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/4926477465861447209/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/12/paradise-lost-gothic.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/4926477465861447209'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/4926477465861447209'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/12/paradise-lost-gothic.html' title='Paradise Lost - Gothic'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/TPa9FHzMHVI/AAAAAAAAAJQ/zuLlIxhYgZU/s72-c/799.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-1719379204041741721</id><published>2010-11-27T13:18:00.007+01:00</published><updated>2010-11-27T13:25:48.015+01:00</updated><title type='text'>Acid Witch - Witchtanic Hellucinations</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/TPD3k2nj60I/AAAAAAAAAJI/vW6U-5PsEaI/s1600/214872.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/TPD3k2nj60I/AAAAAAAAAJI/vW6U-5PsEaI/s400/214872.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5544203353801878338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Razorback Records 2008)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Album amerykanów z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Acid Witch&lt;/span&gt; to po trosze muzyczny żart, ale nadal daleko od takich prześmiewców procesu twórczego jak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Anal Cunt&lt;/span&gt; i ich naśladowcy. Kompozycje są ciekawe, rozbudowane, a jednocześnie szybko wpadają w ucho. Tempa zmieniają się od zawianego spaceru pijanego marynarza zaraz po zejściu na ląd aż po pseudo-thrashowe galopady. Mimo dość krótkich utworów, każdy udekorowano solówką gitar o charakterystycznym „zniszczonym brzmieniu” lub złowrogą zagrywką na klawiszach przywodzących na myśl wyższe rejestry organów piszczałkowych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klimat rockowy, wczesny, niemal już na dzisiejsze czasy starożytny - pierwotne sabbathowe zagrywki, do tego trochę brudu i nieładu. W dzisiejszej nomenklaturze, przy zwiększeniu „strumienia dźwięków” powiedzielibyśmy, że inspiracje płyną z gatunku sludge. Nieład – tak, ale na pewno nie bezład – nic się tu nie rozchodzi, nic tu nie jest przypadkowe. Porządek z chaosu – niezwykle trudne w realizacji zamierzenie. Ale panowie z Michigan nie dali ciała (no chyba, że dosłownie, tu się kłaniają obleśne liryki z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Witches Tits&lt;/span&gt; – błeee!):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Saggy and green &lt;br /&gt;Dried out flaps of rotting flesh &lt;br /&gt;Under these skin curtains &lt;br /&gt;Spiders breed &lt;br /&gt;A horrid sight to see indeed! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Covered in boils and sores &lt;br /&gt;Crusted over popped pimples &lt;br /&gt;Discharging pus &lt;br /&gt;With warts for nipples&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do kompletu kilka instrumentalnych przerywników, klasyczne intro – wiedźmowy konferansjer „zapraszający do wysłuchania” muzycznej podróży przez krainę plugawej ciemności. Estetyka horroru, ale z przymrużeniem oka, komiksowa okładka, proste liryki z nadużyciem mistycznych i satanistycznych terminów. Świetne do słuchania „na luzie”, jak i w głębszym skupieniu. Żadnego przynudzania czy niepotrzebnych powtórzeń i przedłużeń – w swoim synkretycznym mini-podgatunku niemalże ideał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Intro&lt;br /&gt;2. Into the Cave&lt;br /&gt;3. Swamp Spells&lt;br /&gt;4. Witchblood Cult&lt;br /&gt;5. The Black Witch&lt;br /&gt;6. Witchtanic Hellucinations&lt;br /&gt;7. Beastly Brew &lt;br /&gt;8. Cauldron Cave&lt;br /&gt;9. Rabid Werewitch&lt;br /&gt;10. Realm of the Wicked &lt;br /&gt;11. Witches Tits&lt;br /&gt;12. Broomstick Bitch&lt;br /&gt;13. October 31st&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość:&lt;/span&gt; 44:03&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;8/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/vE7iQs23y6I?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/vE7iQs23y6I?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-1719379204041741721?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/1719379204041741721/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/11/acid-witch-witchtanic-hellucinations.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/1719379204041741721'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/1719379204041741721'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/11/acid-witch-witchtanic-hellucinations.html' title='Acid Witch - Witchtanic Hellucinations'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/TPD3k2nj60I/AAAAAAAAAJI/vW6U-5PsEaI/s72-c/214872.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-7904547717857102265</id><published>2010-11-24T21:20:00.005+01:00</published><updated>2010-11-24T21:27:29.317+01:00</updated><title type='text'>Decoryah - Wisdom Floats</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/TO1zuF_mXJI/AAAAAAAAAIw/h7f_gh6qo4g/s1600/2978.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/TO1zuF_mXJI/AAAAAAAAAIw/h7f_gh6qo4g/s400/2978.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5543213952083057810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Witchhunt Records 1994)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zimne, astralne, rozległe, nieskończone, tęskne i odhumanizowane dźwięki. Muzyczne &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Schadenfreude&lt;/span&gt;, gotycki festiwal nostalgicznej pogoni za wymuszonym cierpieniem. Epickość niewpadająca w groteskę. Piękne, oczyszczające duszę katharsis porównywalne z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wildhoney&lt;/span&gt; zaprezentowanym w tym samym roku przez &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tiamat&lt;/span&gt;. Znakomite użycie czystych wokali, zarówno męskich, jak i żeńskich sprawia, że w miejsce chropowatości pierwotnego metalu melodia i głos zdają się płynąć w majestatycznym unisono w stronę gwiazd. Pozytywny przesyt wirtuozerii – rozbudowane solówki, mądre użycie instrumentów klawiszowych zdecydowanie podnoszą wartość przekazu. Zastanawia tylko miksowanie gitar i perkusji – dość płaskie, suche, jednopoziomowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wywodzący się z Finlandii &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Decoryah&lt;/span&gt; nie był zbyt płodnym aktem muzycznym. Mimo siedmiopłytowego kontraktu z wytwórnią, światło dzienne ujrzały tylko dwa pełne albumy i kilka edycji towarzyszących. Zespół w swojej karierze skupiał się wyłącznie na tworzeniu i nagrywaniu – nikt nie uświadczył ich nigdy na żywo. Godnym usprawiedliwieniem jest jakość ich dzieł – kompozycje poruszają swoim rozbudowaniem i przemyślaną strukturą. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wisdom Floats&lt;/span&gt; wypełnia niemal cały krążek, nie stanowiąc monotonnej przeprawy przez krainę dźwięku, ale synergiczną całość. Nawiązując do astronomicznej terminologii, to jak cały system gwiezdny, ze swoimi słońcami, planetami i księżycami zatopiony w bezkresie kosmosu. Bez początku i bez końca, krótka chwila uchwycona w bezkresie wszechświata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Astral Mirage of Paradise&lt;br /&gt;2. Wisdom Floats&lt;br /&gt;3. Monolithos&lt;br /&gt;4. Beryllos &lt;br /&gt;5. Reaching Melancholiah&lt;br /&gt;6. Circle Immortality&lt;br /&gt;7. When the Echoes Start to Fade&lt;br /&gt;8. Cosmos Silence&lt;br /&gt;9. Intra-Mental Ecstasy&lt;br /&gt;10. Ebonies&lt;br /&gt;11. Infinity Awaits&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość:&lt;/span&gt; 68:43&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;7/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/9QCg5Zr9dXs?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/9QCg5Zr9dXs?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-7904547717857102265?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/7904547717857102265/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/11/decoryah-wisdom-floats.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/7904547717857102265'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/7904547717857102265'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/11/decoryah-wisdom-floats.html' title='Decoryah - Wisdom Floats'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/TO1zuF_mXJI/AAAAAAAAAIw/h7f_gh6qo4g/s72-c/2978.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-270361581003875211</id><published>2010-10-17T21:19:00.007+02:00</published><updated>2010-10-17T21:33:00.481+02:00</updated><title type='text'>Umbra Nihil - The Borderland Rituals</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/TLtNhPUPWdI/AAAAAAAAAIo/Qk30f6S-cxM/s1600/217277.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 197px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/TLtNhPUPWdI/AAAAAAAAAIo/Qk30f6S-cxM/s400/217277.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5529098200969861586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Epidemie Records 2008)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brzęczące niczym stado wściekłych szerszeni uwięzionych pod lodem gitary wrzynają się w pulsującą rytmicznie tkankę krainy nieco odległej racjonalnemu umysłowi. Kładąc na szali &lt;span style="font-style:italic;"&gt;The Borderland Rituals&lt;/span&gt; i poprzedni wyrób zespołu, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gnoia&lt;/span&gt;, szatanśka szala szaleństwa zdecydowanie przechyla się na stronę tego pierwszego, huczącego nieziemskim wyziewem  wyciągniętego z paszczy pradawnego potwora wydawnictwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fabularnie album zainspirowany został horrorem-nowelą Williama Hope Hodgsona zatytułowaną &lt;span style="font-style:italic;"&gt;The House on the Borderland&lt;/span&gt;. Dzieło to (w załączniku poniżej, publiczna domena) stanowi kamień milowy w rozwoju gatunku, spychając w niebyt erę supernaturalnych gotyckich straszydeł i otwierając pole do popisu współczesnej ponurej fikcji, jak choćby cytutącego Hodgsona jako źródło natchnienia H.P. Lovecrafta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wynurzające się z martwych mokradeł wieszczące werble i tańczące tajemniczym tembrem talerze obwieszczają powrót klasycznego bitu, czarny sabat wraca czterdzieści lat później okraszony okazyjnym, obwieszczającym koniec świata wulgarnym w swojej przaśnej prostocie wokalem. Święto światłej świeżości w świecie odważnej ogólnikami artystycznej arystokracji muzycznego podziemia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doświadczenie wyłącznie introwertyczne, jak zresztą przy słuchaniu ogromnej większości doom metalowych albumów, szczególnie tych w mniejszym czy większym stopniu ekstremalnych (vide &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wormphlegm, Tyranny, Khanate&lt;/span&gt;) albo awangardowych (pokroju &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Aarni, Esoteric, Unearthly Trance&lt;/span&gt;). Ocena wysiłku muzyków będzie więc również sprawą niezwykle subiektywną i zależeć także od wielu czynników temporalnych, jak nastrój, pogoda, poziom alkoholu we krwi itp. Ja akurat przesłuchałem to późnym, chłodnym ale pogodnym wieczorem, niemal na trzeźwo. Ze względu na ograniczoną długość, udało się „łyknąć” wydawnictwo na pięciokrotnej repecie. Spodobało mi się całkiem, stąd skądinąd wysoka notka. Nie za „oryginalność” – to słowo traci znaczenie w świecie muzyki choćby zahaczającej o psychodelię, a taką właśnie łatkę można przypiąć ostatniej płycie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Umbra Nihil&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;UWAGA! Album został przez twórców wspaniałomyślnie udostępniony wszystkiej gawiedzi! Zupełnie za darmo! Polecam więc pobawić się w Sherlocka na stronie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Umbra Nihil&lt;/span&gt;, zasysnąć, rozpakować i delektować uszy. A i liczę na polemikę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Welcome to the Borderland&lt;br /&gt;2. Open the Gate&lt;br /&gt;3. Leaving the Body&lt;br /&gt;4. Sea of Sleep&lt;br /&gt;5. The Sign of Death&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość:&lt;/span&gt; 43:01&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;8/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.gutenberg.org/ebooks/10002"&gt;The House on the Borderland&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/wX_R3rPborM?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/wX_R3rPborM?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-270361581003875211?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/270361581003875211/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/10/umbra-nihil-borderland-rituals.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/270361581003875211'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/270361581003875211'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/10/umbra-nihil-borderland-rituals.html' title='Umbra Nihil - The Borderland Rituals'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/TLtNhPUPWdI/AAAAAAAAAIo/Qk30f6S-cxM/s72-c/217277.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-8233384654714277086</id><published>2010-10-16T22:46:00.004+02:00</published><updated>2010-10-16T22:50:04.899+02:00</updated><title type='text'>Nightmare Visions - Suffering From Echoes</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/TLoPVao_QuI/AAAAAAAAAIg/OqfeSfRBX9M/s1600/71521.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 198px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/TLoPVao_QuI/AAAAAAAAAIg/OqfeSfRBX9M/s400/71521.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5528748353153614562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;(CD, Head Not Found 1994)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Melodyjne, nacechowane tajemniczością i melancholią wstępy i żywiołowe, niekoniecznie skomplikowane, w układzie zwrotka-refren, rozwinięcia. Trzydzieści pięć minut sprawdzonego patentu. Anglicy z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nightmare Visions&lt;/span&gt; przez 10 lat bezskutecznie próbowali wyjść z podziemia z cięższym, deathmetalowym graniem, lecz dopiero złagodzenie i urozmaicenie stylu przyniosło sukces w postaci pełnopłytowego wydawnictwa pod szyldem &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Head Not Found&lt;/span&gt;. Ominęła ich wieczna sława trójki z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Peaceville&lt;/span&gt;, ale nie oznacza to, że wolno nam o nich zapominać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Riffy proste, czytelne, ale z nutką dekadencji, nurtujących pobrzmień. Produkcja niezła, czysta i soczysta, bardzo właściwa dla artystycznej koncepcji płyty. Harmonia, porządek, może miejscami chciałoby się usłyszeć nieco więcej nietypowych czy spontanicznych motywów i zagrań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Płyta na dwa wieczory. Nie analizujmy treści w poszukiwaniu drugiego dna, bo takowego nie ma. Skoczne, dość „pozytywne” piosnki, kilka ich tylko na albumie, który nie dorównuje rozmiarowo EPkom większości doomowych wykonawców. Nie zalega tonami w sklepach, może więc samo poszukiwanie oryginału będzie stanowić pozaartystyczne doznanie związane z krążkiem &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nightmare Visions&lt;/span&gt;? Niewątpliwie godne polecenia dla kolekcjenorów lub fanów takich kapel jak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Runemagick&lt;/span&gt; czy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Earthcorpse&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. My Quiet Grave &lt;br /&gt;2. Suffering From Echoes&lt;br /&gt;3. Self Immolation&lt;br /&gt;4. Twisted And Deranged&lt;br /&gt;5. Les Reves Du Sang&lt;br /&gt;6. How Dark My Love&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość: &lt;/span&gt;35:00&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;5/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/evy8CjkVyS0?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/evy8CjkVyS0?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-8233384654714277086?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/8233384654714277086/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/10/nightmare-visions-suffering-from-echoes.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/8233384654714277086'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/8233384654714277086'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/10/nightmare-visions-suffering-from-echoes.html' title='Nightmare Visions - Suffering From Echoes'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/TLoPVao_QuI/AAAAAAAAAIg/OqfeSfRBX9M/s72-c/71521.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-5358133916311101454</id><published>2010-09-29T12:24:00.007+02:00</published><updated>2010-09-29T12:31:03.251+02:00</updated><title type='text'>Indesinence - Noctambulism</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/TKMUc1r6aPI/AAAAAAAAAIY/6_9472ois7Q/s1600/127912.gif"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/TKMUc1r6aPI/AAAAAAAAAIY/6_9472ois7Q/s400/127912.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5522280053766514930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Goat of Mendes, 2006)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy zapewne wiedzą, że w Londynie od Wielkiego Pożaru 344 lat temu za dużo na tamtejszej scenie doomowej się nie dzieje. Nic, oprócz pojawienia się kilka wiosen temu niemałego objawienia, Indesinence i ich rewelacyjnej demówki &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Esctatic Lethargy&lt;/span&gt;. Jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się w sieci dziesiątki zrzynanych jedna od drugiej recenzji wielbiących renesans archaicznego, brutalnego death/doom’u. Zgodnym chórem metalowa brać pochwaliła profesjonalizm debiutu, zarówno od strony artystycznej, jak i technicznej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W roku 2006 dzienne ujrzała EPka zawierająca podrasowane demo, cover legendarnego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Garlands&lt;/span&gt; od Cocteau Twins i jeden nowy utwór, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Neptunian&lt;/span&gt;, tytułowy zresztą. Wydawnictwo to posłużyło za przystawkę przed daniem głównym, zapowiadanym pełnopłytowym debiutem, jako że fakt współpracy Indesinence z wytwórnią z kozłem w herbie krążył już od jakiegoś czasu w eterze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i stało się – 4 września, w rocznicę pamiętnego wtorku 1666 roku, gdy żywioł strawił największą część stolicy Stuartowskiego imperium, ogień znów wymknął się spod kontroli. Lecz tym razem zapłonął w sercach i umysłach wyznawców Mrocznej Sztuki, przy okazji poważnie uszkadzając fundamenty gmachu współczesnego rozumienia ewolucji doom metalu, lub przynajmniej jego bardziej ekstremalnych odmian.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na wspomnienie o &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Noctambulism&lt;/span&gt; w głowie rysują się pejzaże wielobarwnych, wielopoziomowych kompozycji, głębokich jak otchłanie Tartaru. Przemarsz armii złowrogich riffów, dowodzonych konsekwentnym rytmem perkusji i niskim, przeciąganym w charczenie growlem. Pogrzeb całego świata, długa pieśń żałobna za utraconym rajem... Może nawet nieco za długa. A na koniec, czyżby iskierka nadziei? Wymowna cisza i ćwierkanie wróbli. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo wszystkich tych pochówkowych zapędów, nie brakuje tu płomiennej żywiołowości, energii co rusz rozsadzającej skorupę nieziemskiej rozpaczy. Nawiązania do deathmetalowej klasyki, psychodelicznie pulsujące, blackowe akordy w oddali, okazyjne zmiany wokalizy. Bo tylko w ten sposób panowie z Indesinence mogli zrealizować swoje credo – staranie o to, by ich muzyczne uderzenie było najmroczniejsze, najcięższe, najbardziej intensywne i bezkompromisowe. Bez przyczyn, bez wyjaśniania, po prostu ciemność dla ciemności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Oniric Conspiracy&lt;br /&gt;2. Dusk Towering Forth&lt;br /&gt;3. Inertia&lt;br /&gt;4. Lull&lt;br /&gt;5. Flooding (In Red)&lt;br /&gt;6. Ignis Fatuus&lt;br /&gt;7. Vernal Trance&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość:&lt;/span&gt; 71:21&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;9/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/pgRxvHe-JGM?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/pgRxvHe-JGM?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-5358133916311101454?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/5358133916311101454/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/09/indesinence-noctambulism.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/5358133916311101454'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/5358133916311101454'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/09/indesinence-noctambulism.html' title='Indesinence - Noctambulism'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/TKMUc1r6aPI/AAAAAAAAAIY/6_9472ois7Q/s72-c/127912.gif' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-8547433943114790393</id><published>2010-09-02T12:56:00.004+02:00</published><updated>2010-09-02T13:02:43.910+02:00</updated><title type='text'>Runemagick - Invocation Of Magick</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/TH-DFKfyCaI/AAAAAAAAAIE/gfNfQBeLMNU/s1600/91228.gif"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 182px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/TH-DFKfyCaI/AAAAAAAAAIE/gfNfQBeLMNU/s400/91228.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5512268593665018274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Aftermath Music, 2006)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasami wierzę w swoją nieomylność – no cóż, raczej nie ma się czym chwalić… Ale w tym przypadku chodzi o taki naprawdę drobny objaw domniemania nieomylności – o prawo do wyrokowania o zawartości albumu po jednym, może dwóch przesłuchaniach. Okazuje się, że na przyszłość muszę pamiętać, aby być bardziej samokrytycznym i uważnym, jeśli chodzi o pojawiające się nowości płytowe, szczególnie od gatunkowych tuzów. Bo mało brakowało, a rzuciłbym w kąt bardzo porządne nagranie i już nigdy do niego nie wracał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nicklas Rudolffson i jego fabryka strachu, autorzy świetnych &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Darkness Death Doom&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;On Funeral Wings&lt;/span&gt; niemal co roku raczą nas krążkiem pełnym wartościowego, agresywnego grania na styku doom i death metalu. Ale tym razem jest nieco spokojniej, dostojniej, bardziej nastrojowo i filozoficznie. Dało się ten lekki zwrot odczuć na poprzednim, lecz nieco słabszym, jak na &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Runemagick&lt;/span&gt;, longpleju &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Envenom&lt;/span&gt;. Od tego czasu idea ta wykrystalizowała się solidnie, nadając wydawnictwu cechy dojrzałej (ale na pewno nie schyłkowej) twórczości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapowiedzią niniejszego tytułu był wydany nieco wcześniej extendzik &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Black Magick Sorceress&lt;/span&gt;, który stał się dość popularny wśród zaciętych doomowców. Tytułowy, czternastominutowy moloch znalazł się na &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Invocation…&lt;/span&gt;, jako hicior, ale i mogący godnie reprezentować poziom krążka.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Oto długa podróż przez podziemny, demoniczny świat, i to z przewodnikiem, który naprawdę chce nam pokazać wszystko, całą prawdę o śmierdzącym siarką i gotowaną smołą mroku. Takie piekielne safari, gdzie zamiast pawianów wskakujących nam na maskę i wyjadających kanapki, z otchłani wychylają czerwone ślepia i uśmiechają się do nas szyderczo diabełki, chochliki i inne obleśne sukinsyny. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Runemagick&lt;/span&gt; zaprasza nas na misterium czarnej magii, pokaz nietrwałości istnienia, wiecznego cyklu życia i śmierci. Blask tysięcy dymiących pochodni rzuca na ściany rozległych pieczar cienie okrutnych scen. Słyszymy echa wykrzykiwanych raz za razem w ekstazie zapomnianej mowy jak mantry przywołań przedwiecznych bogów zniszczenia i zagłady.  Czujemy drżenie gruntu spowodowane tupotem setek łap, kopyt i pazurów, układające się w makabryczny taniec z kościotrupem pod ramię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ukochane dzieci Szatana – tylko prawda może Was uratować – prawda zawarta między wierszami i nutami najciekawszej magicznej inwokacji sprzed kilku zim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Preludium Apocalypsis&lt;br /&gt;2. Invocation Of Doom Runes&lt;br /&gt;3. Black Magick Sorceress&lt;br /&gt;4. Fisher Of Souls&lt;br /&gt;5. Lower Worlds&lt;br /&gt;6. The Devils&lt;br /&gt;7. Conjuration Of The Black Shape&lt;br /&gt;8. Witchcraft Gateways&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość: &lt;/span&gt;69:55&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;8/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/K_iNripzNaA?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/K_iNripzNaA?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-8547433943114790393?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/8547433943114790393/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/09/runemagick-invocation-of-magick.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/8547433943114790393'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/8547433943114790393'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/09/runemagick-invocation-of-magick.html' title='Runemagick - Invocation Of Magick'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/TH-DFKfyCaI/AAAAAAAAAIE/gfNfQBeLMNU/s72-c/91228.gif' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-4376289621147007131</id><published>2010-08-29T22:20:00.005+02:00</published><updated>2010-08-29T22:26:27.730+02:00</updated><title type='text'>Sorrow - Hatred And Disgust</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/THrBK6P1CXI/AAAAAAAAAH8/70kIRsblo1o/s1600/19469.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 196px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/THrBK6P1CXI/AAAAAAAAAH8/70kIRsblo1o/s400/19469.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5510929487219722610" /&gt;&lt;/a&gt;(CD, Roadrunner Records 1992)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wraz z końcem wakacji przychodzi ponury nastrój, który już niedługo zostanie wsparty przez jesienną aurę – jest to więc najlepszy okres w roku na słuchanie tragicznej w swych założeniach muzyki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Sorrow&lt;/span&gt;, co potwierdzają nazwą, są jednym z tych ponuro szumiących strumieni muzyki, które później łączą się, tworząc większe cieki akustyczne i coraz większą i szerszą rzekę zwaną doom metalem. Ich źródła zaczynają się wysoko w górach – można ich spokojnie stawiać w jednym rzędzie z pionierami odmiany death/doom kształtującej się na przełomie lat 80/90. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Sorrow&lt;/span&gt;, a wtedy jeszcze &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Apparition&lt;/span&gt;, po wydaniu pierwszego demonstracyjnego wydawnictwa w 1988, wypełnionego thrashowymi riffami i szybkością, już rok później na demówce &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Human Fear&lt;/span&gt; zagrali ciężej i wolniej. Jeden z trzech kawałków z tych trudnych początków (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Human Error&lt;/span&gt;) znalazł się nawet na opisywanej płycie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedługo szczęście się do nowojorczyków uśmiechnęło i przyniosło kontrakt z wielką wytwórnią – Roadrunner, która ponadto zasugerowała zmianę nazwy. Pod skrzydłami poważnego wydawcy ujrzała światło dzienne EPka &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Forgotten Sunrise&lt;/span&gt; oraz longplej &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Hatred And Disgust&lt;/span&gt;, zaliczany obecnie do kanonu wczesnego death/doom. Rok różnicy, który dzieli dwa krążki oznacza przede wszystkim poprawę jakości nagrania, ale także bardziej wyrafinowane kompozycje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do jakości warstwy muzycznej, należy ją ocenić jako wysoką. A także oryginalną – na tyle oryginalną i „sprawdzoną”, że charakterystyczne motywy słyszy się w płytach nagranych 15-20 lat później przez wzorujących się wykonawców. Kopalnią zagrywek w największym stopniu jest otwierający &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Insatiable&lt;/span&gt;. Oczywiście i w tym, jak i w każdym innym utworze na płycie słychać fascynację i zainteresowanie szybszymi, a w tych czasach popularniejszymi odmianami metalu. Całość jednak stanowi dość spójny zbiór tradycyjnego dla tamtej epoki d/d. Uciekające, meandrujące melodie, leniwie wibrujące struny gitar, nieoczekiwane zmiany tempa, pikujące w dół solówki i klasyczny guturalny wokal. W warstwie lirycznej dość charakterystyczny dla autorów zza Atlantyku przekaz społeczno-polityczny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Hatred And Disgust&lt;/span&gt; to płyta znakomita i ważna dla zrozumienia ewolucji tej odmiany muzyki. Dla znawców – warta przypomnienia, dla dotychczasowych ignorantów – audiolektura obowiązkowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Insatiable&lt;br /&gt;2. Forced Repression&lt;br /&gt;3. Illusion of Freedom&lt;br /&gt;4. Human Error&lt;br /&gt;5. Separative Adjectives&lt;br /&gt;6. Unjustified Reluctance&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość:&lt;/span&gt; 39:53&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;9/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/7Fvzo_VtC3E?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/7Fvzo_VtC3E?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-4376289621147007131?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/4376289621147007131/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/08/sorrow-hatred-and-disgust.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/4376289621147007131'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/4376289621147007131'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/08/sorrow-hatred-and-disgust.html' title='Sorrow - Hatred And Disgust'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/THrBK6P1CXI/AAAAAAAAAH8/70kIRsblo1o/s72-c/19469.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-9054118492133285947</id><published>2010-06-06T13:07:00.006+02:00</published><updated>2010-06-06T13:20:08.417+02:00</updated><title type='text'>Nortt - Gudsforladt</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/TAuCFbZ2WlI/AAAAAAAAAHs/Nf3ZzM_jB9k/s1600/17348.gif"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 197px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/TAuCFbZ2WlI/AAAAAAAAAHs/Nf3ZzM_jB9k/s400/17348.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5479616401393474130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Sombre Records, 2003)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Długo myślałem nad tym, jak rozpocząć tą recenzję. Jasne, mogłem pójść na łatwiznę i napisać, że „muzyka na płycie jest skrajnie dołująca, pełna głębokiej rozpaczy i aż czuć z głośników trupią woń; polecam ją fanom X, Y i Z”. Ale przecież nikt mi za pisanie nie płaci, nie będę więc odwalał fuchy - dlatego moje gdybania musiały potrwać trochę dłużej. A trwać musiały, bo doszło do mnie, że bez recenzji &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gudsforladt&lt;/span&gt; blog &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Riders of Endtime&lt;/span&gt; jest jakiś taki szczerbaty… A dlaczego? Bo muzyka &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nortt&lt;/span&gt; jest skrajnie dołująca, pełna głębokiej rozpaczy, a z głośników aż czuć trupią woń…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobno ten, kto żyje nadzieją, umiera w rozpaczy. A co z tymi, którzy żyją rozpaczą? Umierają w nadziei? Kto to wie… Może to właśnie ma na myśli &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nortt&lt;/span&gt;, twierdząc, że śmierć jest dla niego nadzieją, by wyjść z rozpaczy, w którą wpędza nas życie. Rozpaczy, która jest motorem nienawiści wobec życia i jego stwórcy. W żadnym wypadku nie chodzi tu o rozpamiętywanie własnego cierpienia, to raczej czysta mizantropia, nihilistycznie wymierzona we wszystko i wszystkich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Filozofia blackmetalowa, nic dodać, nic ująć, stylistyka też – niepokojący minimalizm, z niejasnych powodów tak ceniony w podziemiu, zamknięty w podniosłej, funeralowej symfonii depresyjnej niemocy. Odległy, skrzekliwy wokal snujący mroczne kazania za zasłoną jednostajnego, gitarowego szumu, prowadzonego surowymi, okazjonalnymi melodiami wybijanymi na klawiszach. Dodające głębi ambientowe tła, a wśród nich szum deszczu, echa bijącego dzwonu i sekcja rytmiczna, doskonale znana z twórczości największych, jak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Skepticism&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Thergothon&lt;/span&gt;. Ponury klimat, umiejętnie zbudowany przy użyciu sprawdzonych metod. Arsenał nieco ograniczony, ale jego możliwości wykorzystano maksymalnie, bo poszczególne utwory są charakterystyczne i dość łatwe do rozróżnienia. Nie należy mieć złudzeń – &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nortt&lt;/span&gt; to pierwsza liga pogrzebowego grania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego zachęcam wszystkich do zapoznania się z niniejszym albumem, choć cztery kawałki z płyty znalazły się również na dzielonym wydawnictwie z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Xasthur&lt;/span&gt;. Decyzja należy do Ciebie, uzależniony na śmierć słuchaczu dźwięków z zaświatów, ale ostrzegam, że niezależnie od wyboru opcji, tanio raczej nie będzie. No niestety, taki już los kultowych krążków po 1000 sztuk. I tak powiem, bo mnie boli. Życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Graven (intro)&lt;br /&gt;2. Doden&lt;br /&gt;3. Glemt&lt;br /&gt;4. Gravfred&lt;br /&gt;5. Hinsides&lt;br /&gt;6. Hedengangen&lt;br /&gt;7. Dod Og Borte&lt;br /&gt;8. Nattenale&lt;br /&gt;9. De Dodes Kor&lt;br /&gt;10. Dystert Sind (outro)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość:&lt;/span&gt; 48:08&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;8/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/baMt3siXcD8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/baMt3siXcD8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-9054118492133285947?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/9054118492133285947/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/06/nortt-gudsforladt.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/9054118492133285947'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/9054118492133285947'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/06/nortt-gudsforladt.html' title='Nortt - Gudsforladt'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/TAuCFbZ2WlI/AAAAAAAAAHs/Nf3ZzM_jB9k/s72-c/17348.gif' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-1352123513376660210</id><published>2010-05-23T18:53:00.004+02:00</published><updated>2010-05-23T18:59:51.706+02:00</updated><title type='text'>Ceremonium - Into the Autumn Shade</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S_leBdq_MUI/AAAAAAAAAHk/oaoPmLLUCGM/s1600/10653.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 197px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S_leBdq_MUI/AAAAAAAAAHk/oaoPmLLUCGM/s400/10653.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5474510201283359042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Fadeless Records, 1995)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W cyklu UAZ – &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Utalentowani Ale Zapomniani&lt;/span&gt; tym razem przedstawiam &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ceremonium&lt;/span&gt; – amerykańską grupę, która przez dwanaście lat zdołała wydać tylko dwa pełne krążki, głównie ze względu na problemy kadrowe. Ich przygoda rozpoczęła się w Nowym Jorku na jesieni 1992 roku,  kilka miesięcy później wydali własnym sumptem piętnastominutowe demo. Pojawił się też krótki singiel, a w roku 1995 zapewnili sobie kontrakt z wytwórnią Fadeless. W ten sposób światło dzienne ujrzała &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Into the Autumn Shade&lt;/span&gt;, pozytywnie przyjęta przez środowisko muzyczne i krytyków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Płyta ciekawa, bo choć z pewnością osadzona w nurcie stworzonym przez kilka brytyjskich zespołów, których nazw nie chcę po raz tysięczny wymieniać, próbuje znaleźć własną drogę do death/doom. Powiedziałbym, że to mieszanka death i black, zawieszona w doom’owej estetyce, taka mroczna zupa z wkładką. Brutalne piękno zatopione w czarnej kałuży. Z funeralem nie ma to nic wspólnego, choć już wtedy wszyscy słuchali &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Skepticism i Thergothon&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczyna się dość niewinnie, od pogłosu odległych chórów do akompaniamentu klasycznej gitary we wprowadzającym &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nightfall in Heaven&lt;/span&gt;. Gdy w następnym utworze znów wchodzi echo chóru, znienacka wkrada się rytmiczny bas, rozpoznając teren dla surowych, zawodzących gitar, enigmatycznymi akordami zakłócającymi podniosłą harmonię. W kulminacyjnym momencie wynurza się z otchłani donośny, rezonujący growl. Ten opętańczy spektakl ciągnie się już do samego końca, przerywany gdzieniegdzie radykalnymi zmianami tempa i gasnącymi w mroku melodyjnymi przejściami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Im bliżej końca, tym bardziej nasuwają się skojarzenia z początkami twórczości &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Paradise Lost&lt;/span&gt;, a gdy w połowie przedostatniej ścieżki jesteśmy świadkami krótkiej solówki w stylu Grega Mackintosha, nie mamy już co do proweniencji muzyki &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ceremonium &lt;/span&gt;żadnych wątpliwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do samego procesu nagrania miałbym kilka zastrzeżeń, ale stawiając je w obliczu uberkultowości opisywanego wydawnictwa, wspominanie ich byłoby z mojej strony nietaktem. Cukiereczki i ciasteczka? Niestety, to nie ten adres… Tutaj króluje nieociosany, twardy i zdecydowany death/doom. Podejście „nasz klient nasz pan” nie ma zastosowania, no chyba, że „nasz klient” to akolita „starej szkoły”, hołdujący klasykom mrocznej Sztuki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Nightfall in Heaven&lt;br /&gt;2. Serenity&lt;br /&gt;3. Incarnated Entity&lt;br /&gt;4. Unveiled Tears&lt;br /&gt;5. Our Morning Forever Shrouds&lt;br /&gt;6. Into the Autumn Shade&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość:&lt;/span&gt; 34:41&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;7/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/a1lMQq4-WU8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/a1lMQq4-WU8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-1352123513376660210?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/1352123513376660210/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/05/ceremonium-into-autumn-shade.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/1352123513376660210'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/1352123513376660210'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/05/ceremonium-into-autumn-shade.html' title='Ceremonium - Into the Autumn Shade'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S_leBdq_MUI/AAAAAAAAAHk/oaoPmLLUCGM/s72-c/10653.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-6715780626010729491</id><published>2010-05-16T21:22:00.005+02:00</published><updated>2010-05-16T21:26:34.190+02:00</updated><title type='text'>Castle - Castle</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S_BGE_MldnI/AAAAAAAAAHc/j1mdf-6sUVk/s1600/7042.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S_BGE_MldnI/AAAAAAAAAHc/j1mdf-6sUVk/s400/7042.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5471950598752794226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Malodorous Mangled Innards 1994)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Demostracyjna Pogoń za Jednorożcem (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Chasing Unicorns&lt;/span&gt;) umiejscowiła holendrów z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Castle&lt;/span&gt; w mrocznym pochodzie hybrydy death/doom początku lat dziewięćdziesiątych. Longplej, nazwany po prostu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Castle&lt;/span&gt;, postawił ich w pierwszym szeregu owego pochodu, obok ówczesnych tuzów gatunku, jak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;The Gathering&lt;/span&gt; czy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Anathema&lt;/span&gt;. Typowa grupa UAZ – Utalentowani, Ale Zapomniani.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;“Watching at my Empire, borders seem without end &lt;br /&gt;Greed is burning like a fire, I weep but I don't understand...”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ich grania nie da się natomiast zapomnieć, jeśli się już usłyszało kilka taktów. Niezdobyta twierdza gitarowej doskonałości stojąca w baśniowej, syntezatorowej krainie. Fikcja, efemeryda, ale przemyślana, niczym klasyki Andersena czy Braci Grimm. Po prostu nie rozpada się na poziomie założeń, jest spójna i konsekwentna. I tu znowu metafora zamkowa – jej solidne mury przetrwają wieki. Potrzeba by wielu trebuszów na skruszenie tej opoki, ale już teraz ich nie produkują. Teraz jest albo za ładnie i pięknie, albo wszystko ucieka w death metal. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Castle&lt;/span&gt; natomiast ustala pewien wzorzec, wysoki standard muzyki d/d. Harmonia piękna i zła, niebiańskiego zachwytu i epickiej rozpaczy. Typowość, ale bynajmniej nie o pejoratywnym wydźwięku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;“I did shape my wall &lt;br /&gt;Wrote my youth on a scroll &lt;br /&gt;Gods don't care after all”&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Obok łyżki miodu, łyżka dziegciu. Miejscami wokalista słabo pracuje, jak reklamowy królik z wyczerpanymi bateriami. Ale przynajmniej w tych słabszych momentach „nie przeszkadza” gęstemu strumieniowi meandrujących melodii. W &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Travelling&lt;/span&gt; to po prostu istne szaleństwo abstrakcji i celowej dysharmonii. To duch i esencja, mięso i wino zamiast chleba i wody.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;“Watching the screaming seas... of Eternity &lt;br /&gt;I decide to become God, Alter Reality”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O tym śpiewali, o absolucie, o rzeczach ostatecznych,choć również, jak w tytułowym utworze, śmiało zaczerpnęli z fantastyki. Dużo nie zostało dopowiedziane, a krążek &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Castle&lt;/span&gt; był niestety łabędzim zaśpiewem grupy z Maastricht.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;“The game is nothing; the playing of it is everything...”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. The 7th Empire&lt;br /&gt;2. The Emperor’s Children&lt;br /&gt;3. Alter Reality&lt;br /&gt;4. Exposed&lt;br /&gt;5. Travelling&lt;br /&gt;6. Castle&lt;br /&gt;7. Bridge of Snow&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość:&lt;/span&gt; 48:11&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena: &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;8/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/FM-ek_z_5EQ&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/FM-ek_z_5EQ&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-6715780626010729491?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/6715780626010729491/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/05/castle-castle.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/6715780626010729491'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/6715780626010729491'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/05/castle-castle.html' title='Castle - Castle'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S_BGE_MldnI/AAAAAAAAAHc/j1mdf-6sUVk/s72-c/7042.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-5890231991096966623</id><published>2010-05-06T21:08:00.002+02:00</published><updated>2010-05-06T21:25:34.042+02:00</updated><title type='text'>Mary Bell – Mary Bell</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S-MXcVxnIHI/AAAAAAAAAHU/C_uT5B9e1rE/s1600/153872.gif"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S-MXcVxnIHI/AAAAAAAAAHU/C_uT5B9e1rE/s400/153872.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5468240148206919794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(CD, Trubac Records, 2007)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mary Bell, child from hell.&lt;br /&gt;Where are you now?&lt;br /&gt;Are you doing well?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mary Bell tak naprawdę nigdy nie zniknęła z życia publicznego. W „grzecznych” latach sześćdziesiątych nikt nie miał pomysłu, co zrobić z dziesięcioletnią zabójczynią. Dla uciszenia sprawy zamknięto ją w zakładzie poprawczym, a po kilkunastu latach z nową tożsamością przywrócono społeczeństwu. Jednak prasa nie zamierzała marnować niezłej sensacji, szczególnie po opublikowaniu w 1998 roku kontrowersyjnej biografii &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Cries Unheard: the Story of Mary Bell&lt;/span&gt;. Musiała walczyć – i udało się jej – sąd najwyższy przyznał jej i córce dożywotnią anonimowość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rok potem kilku fanatyków ciężkiego grania w ramach makabrycznego trybutu założyło kapelę sygnowaną imieniem i nazwiskiem piekielnego dziecka. A niedawno wydali krążek, a jakże, zatytułowany identycznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jest to dobra płyta, niestety.  Kompozycje raczej nużące, wykonanie też jakieś takie. Dużo się nie zmienia – fakt, że to chyba efekt zbyt intensywnego odsłuchiwania pierwszych płyt &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Corrupted&lt;/span&gt;, których holenderscy doomowcy określają jako główny autorytet na polu wykonywanej przez siebie sludge’owej młócki. Ale nie ma co porównywać – u &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mary Bell&lt;/span&gt; jeszcze słychać sporo braków. Zastrzeżenia mam głównie do kijowego, żabiego wokalu i przesadnej schematyczności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na &lt;span style="font-style:italic;"&gt;doom-metal.com&lt;/span&gt; napisali o nich, że grają funeral z elementami sludge. Wielka ściema. To tak, jak gdyby przezywać trip-hop mianem „funeral pop”, bo jest wolny i ma chwytliwe melodyjki. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mary Bell&lt;/span&gt; gra dość rozwlekły sludge/doom z dodatkiem wszechobecnego buczenia a la drone i ciągle tym samym rytmem. No może oprócz zajmującego połowę płyty &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Delirium&lt;/span&gt; – zdecydowanie najlepszym songu na krążku. Tu nawet miejscami jest „funeralopodobnie”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Owszem, to dopiero debiut, pierwsze „duże” wydawnictwo. Życzę więc chłopakom wszystkiego najlepszego, bo jestem prawie pewien, że jeszcze pokażą klasę… Choć na razie cicho, 3 lata minęły, a tu ani widu ani słychu, stronka nie aktualizowana…  hm…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Stone the Martyr&lt;br /&gt;2. Torture&lt;br /&gt;3. Armageddon Jam&lt;br /&gt;4. Midnight Mess&lt;br /&gt;5. Delirium&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość:&lt;/span&gt; 48:54&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;4/10&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-5890231991096966623?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/5890231991096966623/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/05/mary-bell-mary-bell.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/5890231991096966623'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/5890231991096966623'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/05/mary-bell-mary-bell.html' title='Mary Bell – Mary Bell'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S-MXcVxnIHI/AAAAAAAAAHU/C_uT5B9e1rE/s72-c/153872.gif' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-3554325567403528961</id><published>2010-05-05T08:11:00.004+02:00</published><updated>2010-05-05T08:23:57.638+02:00</updated><title type='text'>Absurd Existence - Angelwings</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S-EMtpbtu8I/AAAAAAAAAHM/9iQj-7CS61w/s1600/7504.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S-EMtpbtu8I/AAAAAAAAAHM/9iQj-7CS61w/s400/7504.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5467665400960236482" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Force Music 1994)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Angelwings&lt;/span&gt; to perełka schyłkowej epoki wczesnego death/doom, orbitująca na styku pierwszej i drugiej fali podgatunku. Rok 1994 - ojcowie byli bardzo surowi, ale dzieci będą już tylko piękne. Pokolenie „jeden i pół” nie jest jednak pretensjonalną efemerydą, niczym potwór Frankensteina żałosnym zlepkiem przypominającym tylko w niektórych aspektach koronną kreację stwórcy. Anioł w tytule przypomina o nieśmiertelnej „duszy”, tej iskrze geniuszu, która kształtuje korzystny wizerunek wydawnictwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieprawdopodobne elektroniczne przejścia, niebiański, epicki ambient powstrzymujący gitarowo-perkusyjno-wokalną falę surowości, a niekiedy wręcz funkowa zabawa moogiem, jak w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dawn of Lies&lt;/span&gt;. Duży talent w temacie muzycy pokazali już w introdukcji do swojego pierwszego wydawnictwa, demonstracyjnej kasety &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Silence&lt;/span&gt;. Chyba, że jechali na kradzionych bitach - motyw brzmi niebezpiecznie podobnie do któregoś z OSTów ze znanych filmów grozy/thrillerów z tamtej epoki - wtedy na pohybel z nimi!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzyka różnorodna, bez dwóch zdań. Panowie z niemieckiego Essenbach grać się nie boją, śmiało łącząc tematy i melodie, przecinając powietrze synkretycznym przekazem. Ale wokal niestety zbyt monotonny i często za bardzo wysunięty do przodu, niekiedy aż przysłania i dławi wyszukane kompozycje niczym gruba baba, która przypadkiem położyła się na swoim ukochanym ratlerku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Angelwings&lt;/span&gt; to nie muzyczna perfekcja. To naprawdę solidne granie, ukazujące duże możliwości grupy ludzi, którzy najwyraźniej lubią, to co robią. Szkoda tylko, że kosztem wątpliwego „eksperymentatorstwa” (vide &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Croon&lt;/span&gt;) zaprzepaścili taki potencjał. Zguba, której hołdowali, nadeszła jak mróz we wrześniu – nieco za szybko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Sorrow&lt;br /&gt;2. Black Sun&lt;br /&gt;3. Beyond All Beauty&lt;br /&gt;4. Dawn of Lies&lt;br /&gt;5. …And We Dream&lt;br /&gt;6. At the Gates of Nemesis&lt;br /&gt;7. Ode to the Setting Sun&lt;br /&gt;8. Silence&lt;br /&gt;9. Carried By The Wings Of An Angel&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość: &lt;/span&gt;53:47&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;8/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="560" height="340"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/FCmh0P7SxJE&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/FCmh0P7SxJE&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="560" height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-3554325567403528961?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/3554325567403528961/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/05/absurd-existence-angelwings.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/3554325567403528961'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/3554325567403528961'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/05/absurd-existence-angelwings.html' title='Absurd Existence - Angelwings'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S-EMtpbtu8I/AAAAAAAAAHM/9iQj-7CS61w/s72-c/7504.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-6965781161799209072</id><published>2010-05-03T12:40:00.004+02:00</published><updated>2010-05-03T12:48:26.200+02:00</updated><title type='text'>3D House of Beef - Low Cycle</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S96o6Sdn_tI/AAAAAAAAAHE/_IkcfJcZ68k/s1600/31035.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S96o6Sdn_tI/AAAAAAAAAHE/_IkcfJcZ68k/s400/31035.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5466992717016334034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Lunasound 2001)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiosna przyszła, to znowu mnie wzięło na pisanie. Ostatnie półtorej miesiąca za dużo było sensownego stukania w klawiaturę jako źródła zarobku. Ale w końcu jeść nie trzeba, a wieczna chwała to nie przelewki…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pierwszy wiosenny piknik słoneczna propozycja zza wielkiej wody. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;3D House of Beef&lt;/span&gt; gra rytmiczną, melodyjną i agresywną muzykę z tekstami w linii ironicznej zagłady. Zauważalne jest silne podobieństwo aranżacyjne do twórczości prezentowanej w połowie lat 90-tych przez &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ministry&lt;/span&gt;. Tak jak u Ala Jourgensena, skradające się z równomiernym brzękiem echa strun budują nastrój bezosobowego hołdu wrogim człowiekowi zdobyczom przemysłowej cywilizacji. Zresztą skoczna perkusja, a nawet wokal sugerują „przesunięcie fazowe” sladżowej muzyki 3DHoB w stronę industrialnego metalu/rocka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Płyta ciężarem nie przytłacza, jest w miarę lekkostrawna, z lekką nutką hardkora. Rozpiętość jednej godziny lekcyjnej wydaje się uzasadniona, szczególnie po wielu przesłuchaniach. A naprawdę warto trochę posiedzieć przy żubrze albo z kumplami nad tym zacnym wykwitem kultury zachodniego wybrzeża USA.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawostką jest fakt - o ile jest to prawda - że grupa &lt;span style="font-style:italic;"&gt;3D House of Beef&lt;/span&gt; mogła, jako pierwszy band metalowy pochwalić się już w 1992 roku własną stroną internetową. Taki kawał historii, a dzieł nader mało, tylko 3 LPki. Jednak w tymże Internecie, w którym pioniersko debiutowali, tli się jeszcze iskierka nadziei w postaci informacji o nieprzerwanej aktywności grupy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Burster&lt;br /&gt;2. Triumph of the Weak&lt;br /&gt;3. Lowendowski Lean &lt;br /&gt;4. Lowendowski Lean&lt;br /&gt;5. Man Made of Misery&lt;br /&gt;6. Proof of Concept&lt;br /&gt;7. Crawl&lt;br /&gt;8. Egg Chamber&lt;br /&gt;9. Laughing Outside&lt;br /&gt;10. Seethe &lt;br /&gt;11. Pretender to the Throne&lt;br /&gt;+3 bonusy nieujęte w spisie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość:&lt;/span&gt; 40:01&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;7/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/kC8sVncVRb4&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/kC8sVncVRb4&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-6965781161799209072?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/6965781161799209072/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/05/3d-house-of-beef-low-cycle.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/6965781161799209072'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/6965781161799209072'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/05/3d-house-of-beef-low-cycle.html' title='3D House of Beef - Low Cycle'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S96o6Sdn_tI/AAAAAAAAAHE/_IkcfJcZ68k/s72-c/31035.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-554812312365961548</id><published>2010-03-11T16:39:00.004+01:00</published><updated>2010-03-11T16:46:03.860+01:00</updated><title type='text'>Forgotten Tombs - Songs To Leave</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S5kPDULK8FI/AAAAAAAAAG8/Z5zYPhqGjnw/s1600-h/black-04.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S5kPDULK8FI/AAAAAAAAAG8/Z5zYPhqGjnw/s400/black-04.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5447401773910913106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Selbstmord Services, 2002)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzowanie słabych płyt uważam za stratę czasu. Jedyną korzyścią płynącą z takiego działania jest możliwość uruchomienia całego dosępnego arsenału nieparlamentarnych stwierdzeń, układających się w okrutną litanię miażdżącej krytyki. Nieco inaczej wygląda kwestia „średniaków”. Ich przeciętność skutecznie kamufluje je w tłumie im podobnych, a jeżeli trafią już pod nóż recenzenta, cała operacja sprowadza się do wypisania szeregu odkrytych zalet i wad i niezbyt entuzjastycznego podsumowania. Dlatego zawsze z niekłamaną chęcią i chorym uśmiechem na ustach przystępuję do odkrywania przed szanownymi czytelnikami tajemnic wydawnictw, które uznaję za godne wysłuchania. Dzielę takowe na trzy kategorie: płyty, które wstrząsnęły światem, lub choćby jego fragmentem, absolutne wyznaczniki gatunku; kolejna klasa to płyty, którym być może zabrakło iskry geniuszu, ale które bronią się same, będąc w dużym stopniu odzwierciedleniem opisywanych ideałów; oraz te, które są po prostu świetnie napisane i wykonane, kreując dla słuchacza wartość dodaną w postaci garści ciekawych pomysłów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biorąc pod lupę black/doom metalową hybrydę, zwaną niekiedy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;dark metalem&lt;/span&gt;, od nazwy pierwszej płyty niemieckiego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bethlehem&lt;/span&gt;, to o ile ten właśnie krążek zaliczyłbym bez wahania do tej pierwszej kategorii, o tyle &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Songs to Leave&lt;/span&gt; Włochów z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Forgotten Tomb&lt;/span&gt; plasuje się w klasyfikacji tuż poniżej, chwalebnie reprezentując nurt nihilistyczno-depresyjno-mizantropijnej muzyki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dlaczego tak? Ponieważ to co słyszymy jest prawdziwe, naturalne, sugestywne i jakże namacalne. Czujemy ból i cierpienie, wykrzywiamy twarz za każdym ohydnym skrzekiem wokalisty, każde szarpnięcie struny jest jak przekręcenie wbitego w ciało śrubokręta. Odruchowo chwytamy się płynących melodii, próbując uśmierzyć mękę, ale to tylko jakoby morfina dla umierającego. Jeśli mieliście okazję wysłuchać kultowej &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Death-Pierce Me&lt;/span&gt; Silencera, jesteście sobie w stanie to wyobrazić. Chory festiwal na pograniczu szaleństwa, czarna sztuka dla samobójców.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Duża różnorodność, poczynając od ciężkiego i wolnego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Entombed by Winter&lt;/span&gt;, z wulgarnie przesterowanymi wokalami a la Burzum; młócącego eter  &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Steal My Corpse&lt;/span&gt; czy długaśnego, epickiego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Disheartenment&lt;/span&gt;, w którym jednoczą się motywy melodyczne z pozostałych utworów. I mimo, że na początek płyta uderza swoją dysharmoniczną estetyką, po czterdziestu siedmiu minutach odczuwa się niepokój i żal, że to już koniec. Ponownie naciska się przycisk odtwarzania, a później znowu, i znowu… to wciąga, uzależnia jak heroina, nie daje o sobie zapomnieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udręczeni szarą rzeczywistością słuchacze, proponuję wam cios miłosierdzia w postaci &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Songs to Leave&lt;/span&gt;, katujcie się w domu, w parku i ocierajcie w tramwaju, mąćcie swój spokój ducha notorycznie i nieubłaganie. Będzie super, jeśli znajdziecie reedycję Adipocere Records z 2005 roku – dostaniecie digipak z ciekawszą okładką i krążek z bonusowym kawałkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Entombed by Winter&lt;br /&gt;2. Solitude Ways&lt;br /&gt;3. Steal My Corpse&lt;br /&gt;4. No Way Out&lt;br /&gt;5. Disheartenment&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość:&lt;/span&gt; 47:36&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;9/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/E4Lb-1PE5SY&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/E4Lb-1PE5SY&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-554812312365961548?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/554812312365961548/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/03/forgotten-tombs-songs-to-leave.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/554812312365961548'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/554812312365961548'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/03/forgotten-tombs-songs-to-leave.html' title='Forgotten Tombs - Songs To Leave'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S5kPDULK8FI/AAAAAAAAAG8/Z5zYPhqGjnw/s72-c/black-04.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-7802723382833932918</id><published>2010-03-06T19:10:00.004+01:00</published><updated>2010-03-06T19:17:58.662+01:00</updated><title type='text'>Wormwood – Requiescat</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S5KbhvUaCLI/AAAAAAAAAG0/Zey6dFipHEQ/s1600-h/2000+-+Requiescat.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S5KbhvUaCLI/AAAAAAAAAG0/Zey6dFipHEQ/s400/2000+-+Requiescat.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5445585903384398002" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Arm Records / Legion Records, 2000)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koniec świata w roku 2000 nie nastąpił. Ale i tak było zabawnie… Wyszło kilka ciekawych płyt, wyszło kilka, o których dowiaduję się dopiero teraz, siedem wiosen później. I tu mała refleksja – dany rok, pod kątem nasycenia jakościowymi wydawnictwami uczciwie możemy ocenić dopiero wtedy, gdy jesteśmy pewni, że nic wartościowego nie umknęło naszej uwadze. A okazać się tak może na przykład wtedy, gdy przy okazji wychodzącej właśnie płyty X zaczynamy grzebać w dyskografii kapeli, i natrafiamy na ukrytą w mule historii perełkę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taką jak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Requiescat&lt;/span&gt;, pełnopłytowy debiut mało znanego nawet krajanom &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wormwood&lt;/span&gt;. Ot, sludge, można by powiedzieć, ultraciężkie gitary, wściekły bas, darcie ryja do biednego mikrofonu. Ale zaraz, zaraz, coś tu nie gra… a w zasadzie gra. Klawisze? I to jak użyte! Nie jakieś tam plumkanie dla zapchania dziur, to soczysta kwintesencja stylu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wormwood&lt;/span&gt;. Wszechstronnie utalentowana,  pani Lara Haynes Freed wymiata na swojej desce do prasowania takie tła i melodie, że aż się skóra marszczy na piętach. Sami oceńcie intro do &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Seven&lt;/span&gt;. Straszny schiz, chyba odstawię narkotyki. Ale na poważnie: to naprawdę unikatowe w tej konwencji artystycznej; jakoś nikt wcześniej (a nawet później) nie pomyślał, żeby dodać agresywnej muzyce takiego mistycznego kopa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nawet bez tej obłąkańczej stylistyki mrocznego horroru, mamy na talerzyku zacny kawał soczystej, pikantnej nienawiści. Niemożliwej do ujarzmienia nawet przy pomocy pokrętła głośności, bo nie jest to wyidukowany za pomocą intensywności szumu w tle i kręconych przez skacowanych kamerzystów teledysków słomiano-zapałczany gniew całej tej rzeszy mallcore’owych beztalenci. Trzeba dać z siebie więcej, niż tylko durną gębę do gazety, żeby stworzyć choćby pozory prawdziwości i osobistego poparcia dla przekazywanych treści.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No a na koniec, w ramach wyjaśnień – słowo &lt;span style="font-style:italic;"&gt;wormwood&lt;/span&gt; oznacza po prostu stary dobry piołun, niezawodne ziółko na robaki wszelkiej maści, ale nie tylko - główne skojarzenie dotyczy produkcji pewnego niezwykle popularnego wśród fin-de-siecle’owej cyganerii trunku. Podobno w dużych ilościach powoduje zaburzenia psychiczne. Miejmy nadzieję, że chociaż muzyka spod znaku złego zielska jest… niegroźna…?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Screwtape&lt;br /&gt;2. Resurrect&lt;br /&gt;3. Nothing&lt;br /&gt;4. Descendant&lt;br /&gt;5. The Endless Search for Food&lt;br /&gt;6. Requiescat&lt;br /&gt;7. Circus&lt;br /&gt;8. Seven&lt;br /&gt;9. Out Cold&lt;br /&gt;10.Soundtrack&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość: &lt;/span&gt;41:51&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;8/10&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-7802723382833932918?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/7802723382833932918/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/03/wormwood-requiescat.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/7802723382833932918'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/7802723382833932918'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/03/wormwood-requiescat.html' title='Wormwood – Requiescat'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S5KbhvUaCLI/AAAAAAAAAG0/Zey6dFipHEQ/s72-c/2000+-+Requiescat.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-4879061148176844031</id><published>2010-02-28T14:13:00.004+01:00</published><updated>2010-02-28T14:19:05.251+01:00</updated><title type='text'>EyeHateGod - Confederacy of Ruined Lives</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S4psGlZsF3I/AAAAAAAAAGs/R2gSroxn8Eg/s1600-h/7212.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S4psGlZsF3I/AAAAAAAAAGs/R2gSroxn8Eg/s400/7212.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5443281960005539698" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Century Media, 2000)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A gdyby ktoś kazał wam narysować nienawiść? Muszę przyznać, że to trudne zadanie, wymagające nie lada wyobraźni. To nie to co Śmierć, której wizerunki przedstawiano w każdej kulturze i w każdym czasie. A gdyby ktoś celowo utrudnił sobie zadanie, upierając się przedstawić nienawiść nie graficznie, a muzycznie? Powiem, że byłby niezłym spryciarzem, bo wykpiłby się bardzo prostym zabiegiem – stwierdziłby rzeczowo, że od wielu lat robią to panowie z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;EyeHateGod&lt;/span&gt;. I dodałby jeszcze, że robią to doskonale, siejąc spustoszenie w umysłach odważnych amatorów mocnego uderzenia rodem z Nowego Orleanu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zrobili to doskonale zarówno na oficjalnym debiucie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;In the Name of Suffering&lt;/span&gt;, jak i na każdej kolejnej płycie, łącznie z opisywaną tutaj, czwartą i jak na razie ostatnią, wydaną po kilku latach milczenia &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Confederacy of Ruined Lives&lt;/span&gt;. Zresztą po niej faktycznie zapadło w obozie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;EHG&lt;/span&gt; milczenie, jako że drogi muzyków rozeszły się po jej wydaniu na kolejnych kilka lat, aż do roku 2005, w którym to huragan Katrina spustoszył &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Big Easy&lt;/span&gt;, kolebkę jazzu i frywolnych karnawałów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co usłyszymy po wciśnięciu przycisku „play”? Klasyczne, soczyste, sabbathowe riffy przystosowane do kryteriów sludgecore’owych – melodie, które wpadają w ucho już za pierwszym razem, do tego nieco kozacka perkusja, obrzydliwy skrzek Mike’a Williamsa i wszechobecny jazgot i wycie gitar, łączący poszczególne motywy, a nawet będący podstawą utworu, jak w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;.0001%&lt;/span&gt;. Czym to tłumaczyć? Być może to strach przed ciszą, atawistyczne uczucie identyczne jak to towarzyszące uzależnieniom w postaci głodu narkotycznego… Nawiasem mówiąc, chłopaki z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;EHG&lt;/span&gt; zawsze mieli problemy z prawem i używkami…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dużo może nam powiedzieć okładka płyty. Przypomina wyklejanki tworzone przez psychotycznych morderców, ołtarzyki układane przez nawiedzonych meksykańskich speców od rozwałki. Można powiedzieć o &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Confederacy…&lt;/span&gt; – ścieżka dźwiękowa do filmu o najsłynniejszych amerykańskich szlakach przerzutu dragów. Mroczna płyta, ale to nie mrok ponurych zamczysk i zapomnianych lochów, raczej zatęchłych więzień, śmierdzących melin i  dusznych bagien. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeden duży plus w stosunku do poprednich wydawnictw &lt;span style="font-style:italic;"&gt;EHG&lt;/span&gt; -  nagranie na krążku jest czyste, wyraźne, już nie „garażowe”, nie dudni rozłażącymi się basami i nie charczy niefiltrowanymi wysokimi rejestrami. A jednak zachowuje stary klimat – pewnie dlatego polecam tym, którzy jeszcze &lt;span style="font-style:italic;"&gt;EHG&lt;/span&gt; nie słuchali, rozpoczęcie przygody z królami sludge/doom właśnie od &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Confederacy of Ruined Lives&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Revelation/Revolution&lt;br /&gt;2. Blood Money&lt;br /&gt;3. Jack Ass in the Will of God&lt;br /&gt;4. Self Medication Blues&lt;br /&gt;5. The Concussion Machine Process&lt;br /&gt;6. Inferior and Full of Anxiety&lt;br /&gt;7. .0001%&lt;br /&gt;8. 99 Miles of Bad Road&lt;br /&gt;9. Last Year (She Wanted a Doll House)&lt;br /&gt;10.Corruption Scheme&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość:&lt;/span&gt; 40:19&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;8/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/3o9-y6HWN6w&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/3o9-y6HWN6w&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-4879061148176844031?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/4879061148176844031/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/02/eyehategod-confederacy-of-ruined-lives.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/4879061148176844031'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/4879061148176844031'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/02/eyehategod-confederacy-of-ruined-lives.html' title='EyeHateGod - Confederacy of Ruined Lives'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S4psGlZsF3I/AAAAAAAAAGs/R2gSroxn8Eg/s72-c/7212.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-558354079284783576</id><published>2010-02-26T00:01:00.001+01:00</published><updated>2010-02-26T00:02:30.192+01:00</updated><title type='text'>Skeletal Spectre - Tomb Coven</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S4b_jMVuTPI/AAAAAAAAAGk/yfNqx3iSJO4/s1600-h/258081.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 192px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S4b_jMVuTPI/AAAAAAAAAGk/yfNqx3iSJO4/s400/258081.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5442318179796667634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Razorback Records 2009)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tomb Coven&lt;/span&gt; to jedno z tych wydawnictw, których sensem powstania nie jest wytyczanie nowych szlaków czy łączenie stylów w nową jakość. To porcja solidnego muzykowania umacniająca wyeksploatowany wcześniej przez takie kapele jak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Runemagick&lt;/span&gt;, a pośrednio również &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lair of the Minotaur&lt;/span&gt;, motyw wdrażania symboliki i agresji wczesnego death metalu do konserwatywnych ram doom metalu. Wystarczy spojrzeć na okładkę, inspirowaną najwyraźniej komiksowym-retro-stylem spopularyzowanym na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Domieszka metalu śmierci wpłynęła jednak nie tylko na materialną otoczkę dość krótkiego wydawnictwa. Muzyka &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Skeletal Spectre&lt;/span&gt; jest stosunkowo żwawa (szczególnie w &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Amulet of Impurity&lt;/span&gt; czy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Cursed Ancestry&lt;/span&gt;) i zakłada „liryczną prostotę” zagadnień ZŁA, tak niecharakterystyczną dla współczesnych twórców wysublimowanego metalu zagłady. Poniekąd staje się jasne, że trójka ze Szwecji traktuje przedstawianą tematykę jako tworzywo, które można ulepić na dowolny sposób, a w razie czego wymienić. Krótko mówiąc, techniczne granie z raczej niewielkim zaangażowaniem ideowym, tak z kolei typowym dla wielu heroldów metalu czerni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Głównym zarzutem wobec muzyki zdolnych debiutantów jest niska innowacyjność w temacie riffów. Powolne, masywne introdukcje w utworach pierwszym, czwartym czy siódmym świetnie oddają prezentowaną filozofię. Ale jest to filozofia wszystkich, filozofia niczyja, myślowy komunizm w złym znaczeniu tego słowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poprawny, silny aranżacją i doborem piosenek album. Ciężko się nim zawieść, jeśli wykazuje się chociaż minimalne zainteresowanie prezentowanym między innymi przez kościste widmo stylem. Brakuje tu jednak polotu, który przykuwałby uwagę na dłużej. Kilkanaście odsłuchań i zarastać kurzem na półce, oto typowy los wydawnictw jak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Tomb Coven&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. The Decapitress&lt;br /&gt;2. Amulet of Impurity&lt;br /&gt;3. Eerie Bones&lt;br /&gt;4. Wrath of Corrupta&lt;br /&gt;5. Burial Ground&lt;br /&gt;6. Cursed Ancestry&lt;br /&gt;7. Tomb Coven&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość:&lt;/span&gt; 29:13&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;6/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/3OrDQGzQ6qk&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/3OrDQGzQ6qk&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-558354079284783576?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/558354079284783576/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/02/skeletal-spectre-tomb-coven.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/558354079284783576'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/558354079284783576'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/02/skeletal-spectre-tomb-coven.html' title='Skeletal Spectre - Tomb Coven'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S4b_jMVuTPI/AAAAAAAAAGk/yfNqx3iSJO4/s72-c/258081.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-381687052957682467</id><published>2010-02-24T16:09:00.005+01:00</published><updated>2010-02-24T16:17:43.456+01:00</updated><title type='text'>Corrupted – Paso Inferior</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S4VBze1GrLI/AAAAAAAAAGc/lcw3aKdSc9E/s1600-h/40754.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S4VBze1GrLI/AAAAAAAAAGc/lcw3aKdSc9E/s400/40754.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5441828077452045490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Frigidity Discos, 1997)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Muzyka może być środkiem do szybkiego zniszczenia społeczeństwa.” – powiedział dawno temu Włodzimierz Lenin. I jak tu się nie zgodzić, słuchając &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Corrupted&lt;/span&gt;. Muzyka w ich wydaniu nie łagodzi obyczajów, ona zniechęca do życia. Gasi wszelką nadzieję, neguje pozytywy, blokuje dopływ tlenu, zaraża pustką. Jest jak front wschodni, jak złośliwy bakcyl, jak trujący wyziew z bagna. Jednym słowem, dźwiękowy terroryzm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówi się, że &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Corrupted&lt;/span&gt; odważył się zanurzyć najgłębiej w bajoro plugawego, bezkompromisowego sludge’u. Że znęca się nad słuchaczami waląc ich głowami w ścianę dźwięku przesuwającą się w grobowym tempie po ich zmasakrowanych zwłokach. No tak, potwierdzam, to prawda. Zapytacie więc - po co tego w ogóle słuchać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Możecie to sobie wytłumaczyć przy pomocy pojęcia &lt;span style="font-style:italic;"&gt;katharsis&lt;/span&gt; – zawsze lepiej oglądać cudze nieszczęście, pochylić się nad nim w żalu i czuć się dobrze, że nas to ominęło… Ale może uczciwiej byłoby przyznać się, że wszyscy jesteśmy masochistami, jak to swego czasu próbowali nam udowodnić spece od marketingu ze Sklepu Dla Idiotów…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz na serio: chyba warto choć przez moment zbliżyć się do krańców muzyki, poczuć na sobie najcięższe uderzenie z otchłani metalowego świata i wyciągnąć wnioski, zbudować swoją własną opinię na ten temat. A ja, skromny recenzent, tylko Wam podsuwam pewne interesujące propozycje. Akurat &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Corrupted&lt;/span&gt; takową jest, choćby ze względu na nieco egzotyczny charakter – nie dająca się fotografować ani cytować piątka pochodzi z Japonii, a jako medium liryczne wybrała język Cervantesa. Trochę dziwne? Na pewno nie w kraju kwitnącej wiśni. Zresztą hiszpański, śpiewany niskim, brutalnym głosem idealnie pasuje do takich muzycznych horrorów (sztandarowy przykład – &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Brujeria&lt;/span&gt; – rewelacyjny death/grind z Meksyku).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz nieco krytyki. Przeczytałem gdzieś kiedyś, że doom metal to taki specyficzny gatunek metalu, w którym olewa się wyszukaną technikę gry i wybujałe kompozycje na rzecz tworzenia charakterystycznego, sugestywnego „klimatu”. Ogólnie uważam taką opinię za krzywdzącą, ale przywołując &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Paso Inferior&lt;/span&gt;, zdanie to okazuje się być trafne. Czterdzieści jeden minut i prawie nic się nie zmienia. Można zacząć od początku, od środka, od końca, a i tak efekt będzie podobny. Ale to dopiero pierwszy longplay &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Corrupted&lt;/span&gt;, na szczęście ten brzydki zwyczaj nie wszedł im w krew. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Paso Inferior&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość:&lt;/span&gt; 41:46&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;6/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="320" height="265"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/PHkWMDNTvhY&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/PHkWMDNTvhY&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="320" height="265"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-381687052957682467?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/381687052957682467/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/02/corrupted-paso-inferior.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/381687052957682467'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/381687052957682467'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/02/corrupted-paso-inferior.html' title='Corrupted – Paso Inferior'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S4VBze1GrLI/AAAAAAAAAGc/lcw3aKdSc9E/s72-c/40754.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-1933670125076430170</id><published>2010-02-19T23:46:00.004+01:00</published><updated>2010-02-19T23:55:00.399+01:00</updated><title type='text'>Cemetery of Scream – Frozen Images</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S38U51JNXEI/AAAAAAAAAGU/stF5e1uPFBQ/s1600-h/220830.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S38U51JNXEI/AAAAAAAAAGU/stF5e1uPFBQ/s400/220830.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5440089858637651010" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Metal Mind Productions, 2009)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krakowski &lt;span style="font-style:italic;"&gt;ensemble&lt;/span&gt; dużo uwagi poświęca temu, aby się słuchaczom nie znudzić. Weterani polskiej sceny przemierzyli w ciągu 17 lat wspólnego grania szeroki pas graniczny oddzielający posępne dominium doom metalu i tajmnicze gotyckie królestwo, przy kolejnych albumach zbliżając się do jednej z ich stolic, ale nie pozbywając się wpływów drugiej z nich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na najnowszym krążku po części widać kontynuację idei zaprezentowanych na ostatnim albumie (okładki są w podobnym stylu nawet). Gotycko-orientalne wątki wplecione w raczej standardowe rytmy i czysto brzmiące gitary, meandrujące od czasu do czasu wokół osi głównej melodii. Nowością są natomiast ostrzejsze numery, jak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Cat’s Grin&lt;/span&gt; czy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;A Million As One&lt;/span&gt;, najwyraźniej próby lekkiego zredefiniowania dorobku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z punktu widzenia ewolucji twórczości &lt;span style="font-style:italic;"&gt;CoS&lt;/span&gt;, nastąpiła istotna zmiana na wokalach. Olaf Różański dość potężnym głosem dodaje muzyce nieco bardziej epickiego brzmienia. Pojawia się tu również wiele innych głosów, męskich i żeńskich, także growlujących. Gdyby tylko nie ten słaby angielski akcent… co niestety zbyt często jest bolączką rodzimych śpiewaków. Ale nie doradzam przejścia na polski, bo mimo wszystko sporo jest kapel wykonujących liryki w jakże pięknym języku Mickiewicza czy Reymonta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam też podobną uwagę jak przy poprzednim krążku grupy, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;The Event Horizon&lt;/span&gt;. Jest na &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Frozen Images&lt;/span&gt; kilka znakomitych, podkreślam, znakomitych kompozycji, jak lekki, rockowy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Prince of the City’s Lights&lt;/span&gt;, instrumentalny &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ritual Fire Dance&lt;/span&gt; czy nieco szorstki, niczym czesany pod włos kicek, wspomniany już &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Cat’s Grin&lt;/span&gt;. Ale sporo jest też zapychaczy. A może kawałków, których zupełnie nie trawię, a moja opinia spowodowana jest po prostu niezwykle dużą różnorodnością utworów? &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Night in White Satin&lt;/span&gt; jako covera romantycznej ballady sprzed wielu lat nie oceniam. Chyba że pod kątem wykonania, które jest całkiem poprawne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak cała płyta zresztą. Solidne granie, czysta produkcja, dobra znajomość rzemiosła. Ale nie mogę przeboleć tego misz-maszu. Jedyne co mogę zrobić to zaprogramować odtwarzacz CD, aby pomijał nielubiane przeze mnie utwory. Na miejscu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;CoS&lt;/span&gt; wydałbym raczej trzy wydawnictwa typu Extended Play, powiązane być może tytułem w postać trylogii, jednak różnorodne stylistycznie. I wtedy wszystko działa jak natura chciała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Bluebird &lt;br /&gt;2. Prince of the City’s Lights&lt;br /&gt;3. Cat’s Grin&lt;br /&gt;4. The Bridge of Ashes&lt;br /&gt;5. In Your Blood&lt;br /&gt;6. Golden Lullaby&lt;br /&gt;7. Ritual Fire Dance&lt;br /&gt;8. Black Flowers&lt;br /&gt;9. A Million As One&lt;br /&gt;10.Geisha Out of Dreams&lt;br /&gt;11.Sapphire Sun&lt;br /&gt;12.Night in White Satin&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość:&lt;/span&gt; 65:07&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;6/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="295"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/B4KxR_wDC7M&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/B4KxR_wDC7M&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="295"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-1933670125076430170?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/1933670125076430170/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/02/cemetery-of-scream-frozen-images.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/1933670125076430170'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/1933670125076430170'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/02/cemetery-of-scream-frozen-images.html' title='Cemetery of Scream – Frozen Images'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S38U51JNXEI/AAAAAAAAAGU/stF5e1uPFBQ/s72-c/220830.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-333530811109474622</id><published>2010-02-18T10:21:00.004+01:00</published><updated>2010-02-18T10:33:02.218+01:00</updated><title type='text'>Cemetery of Scream – The Event Horizon</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S30HY61pijI/AAAAAAAAAGM/uGSByc0av48/s1600-h/125878.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S30HY61pijI/AAAAAAAAAGM/uGSByc0av48/s400/125878.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5439512049625958962" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Metal Mind Records, 2006)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele wody musiało upłynąć w Gangesie, nim &lt;span style="font-style:italic;"&gt;CoS&lt;/span&gt; zdecydowało się ponownie wziąć w posiadanie rząd dusz zarówno swych wielbicieli, jak i przygodnych słuchaczy. Przyznam się, że do niedawna należałem do tej ostatniej kategorii. Właśnie wydanie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;The Event Horizon&lt;/span&gt; natchnęło mnie do głębszego zapoznania się z twórczością krakowskiej grupy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy już miałem pełny obraz sytuacji, prawda okazała się niestety smutna – po bardzo dobrym &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Prelude…&lt;/span&gt; oczekiwania były z pewnością duże, a dostaliśmy album zaledwie przeciętny. Nie najgorszy, po prostu taki średni średniak. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Urzekł mnie tutaj szczególnie charakterystyczny, gotycki, a może i therionowski orientalizm przyprawiony konkretnym, rockowym uderzeniem w utworze &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ganges&lt;/span&gt;, jak również paradajsowo-chilloutowy klimat kolejnego kawałka. Mocnymi punktami płyty są również otwierający &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Prophet&lt;/span&gt; i tajemniczy jak zielony duch z butelki &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Absinthe&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale to tylko połowa płyty… co z resztą? W tym problem - zupełnie mi nie podeszły. Odnoszę wrażenie, że skoro odejmuje się nieco mroku, trzeba zapełnić tą lukę większą „chwytliwością”, bardziej wyrazistą strukturą, szczególnie w piosenkach o „radiowych” długościach. Bo warto zaznaczyć, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Cemetery of Scream&lt;/span&gt; porzuciło doomową posępność na rzecz klimatów „bardziej do słuchania” dla szerszego audytorium. Zniknęły agresywne growle, kompozycje nie mają już tego „eteralnego” posmaku, rytmika stała się bardziej zdecydowana. Wspomniany wcześniej &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Paradise Lost&lt;/span&gt; też wykonał taki ruch, z tym, że był to ruch zrobiony po mistrzowsku.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Nie neguję kierunku, w którym jedna z naszych najlepszych kapel od mrocznych klimatów chce podążać, ewolucja jest niezmiennym i nieubłaganym prawem natury. Nie powiem też, że może to wszystko odbyło się zbyt szybko – w końcu premiera przedostatniego longpleja &lt;span style="font-style:italic;"&gt;CoS&lt;/span&gt; miała miejsce wiele lat wcześniej. Proszę tylko o dorzucenie do muzycznego kociołka iskierki geniuszu, dzięki której ten wywar stanie się magiczny. Bo o dziwo, nawet tworząc peany na cześć śmierci i rozkładu, jak czyni to większość perwersyjnie dołujących kapel funeralowych, można słuchaczom przynieść nie morowe powietrze, ale ożywczy wiatr zmian, zaskoczyć nie tylko doskonałością, ale i unikalnością formy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, co wypada poza horyzont zdarzeń, przestaje dla nas istnieć. Mam więc nadzieję, że tytuł ten nie stanie się czarnym proroctwem, a &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Cemetery of Scream&lt;/span&gt; znów pokaże klasę, wydając album, który nie będzie kolejnym krokiem do tyłu. Szkoda by było, naprawdę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Recka &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Frozen Images&lt;/span&gt; już niedługo&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Prophet&lt;br /&gt;2. Ganges&lt;br /&gt;3. Komatrance&lt;br /&gt;4. On The Border&lt;br /&gt;5. Cold Obsession In My Eyes&lt;br /&gt;6. Absinthe&lt;br /&gt;7. The Secret Window&lt;br /&gt;8. Burial Ground&lt;br /&gt;9. In His Room&lt;br /&gt;10.Where Next?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość&lt;/span&gt;: 45:14&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;5/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/SaWzBcJg4yI&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/SaWzBcJg4yI&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-333530811109474622?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/333530811109474622/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/02/cemetery-of-scream-event-horizon.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/333530811109474622'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/333530811109474622'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/02/cemetery-of-scream-event-horizon.html' title='Cemetery of Scream – The Event Horizon'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S30HY61pijI/AAAAAAAAAGM/uGSByc0av48/s72-c/125878.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-5499772371183875711</id><published>2010-02-14T11:13:00.004+01:00</published><updated>2010-02-14T11:22:26.915+01:00</updated><title type='text'>The Wounded Kings – The Shadow Over Atlantis</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S3fM7ndFN3I/AAAAAAAAAGA/V_T5FTUnp74/s1600-h/257893.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S3fM7ndFN3I/AAAAAAAAAGA/V_T5FTUnp74/s400/257893.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5438040399648470898" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, I Hate Records 2010)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nazwa kapeli całkiem nieskromna, jednak i nie nieuzasadniona. Najnowszym, drugim w karierze krążkiem &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Królowie&lt;/span&gt; odskakują konkurencji o odległość krótkiego spaceru w siedmiomilowych butach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dartmoor, osnute mgłą wrzosowiska w południowo-zachodniej Anglii, zmitologizowane w licznych przekazach o duchach i bezgłowych jeźdżcach, unieśmiertelnione literacko przez Arthura Conan Doyle’a (Pies Baskervillów!) czy Agathę Christie. To stąd wywodzą się twórcy muzycznej czarnej perły, ubranej w rozpełzłą mrocznymi farbami, pełną symboliki okładkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wprowadzający &lt;span style="font-style:italic;"&gt;The Swirling Mist&lt;/span&gt; po prostu zwala z nóg. Intensywne jak grawitacja na Jowiszu gitary brodzące w odmętach posępnego tła, uzupełnione zaledwie kilkoma linijkami tekstu. Po kilku minutach niczym delta Nilu rozlewają się enigmatyczne melodie w stylu późnego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Esoteric&lt;/span&gt;, z gitarami nastrojonymi jak w solówkach Gregora Mackintosha na &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gothic&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dwóch kolejnych parach utwór – przerywnik nasuwa się coraz silniej refleksja o umiejętnym wykorzystaniu instrumentów klawiszowych do wytworzenia klimatu stanowiącego sedno płyty. Powracają również zgoła dyhsharmoniczne solówki, potęgujące nastrój zagłady tytułowej Atlantydy. Epicko-psychodeliczny &lt;span style="font-style:italic;"&gt;The Sons of Belial&lt;/span&gt; rozlega się echem Candlemass i jakże tradycyjnych wokali. Finiszujący, aczkolwiek powolnie rowijający się &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Invocation of the Ancients&lt;/span&gt; motyw ten kontynuuje, uciekając w odwieczną ciszę ostatnim zawołaniem proroków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rok pański 2010 z pewnością pełen będzie blasków i cieni, wydawnictw gorszych i lepszych. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Cienie Nad Atantydą&lt;/span&gt;, proroczo mówiąc, uplasują się wysoko we wszelkich rankingach. To po prostu płyta na więcej niż jeden wieczór.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. The Swirling Mist&lt;br /&gt;2. Baptism of Atlantis&lt;br /&gt;3. Into the Ocean’s Abyss&lt;br /&gt;4. The Sons of Belial&lt;br /&gt;5. Deathless Echo&lt;br /&gt;6. Invocation of the Ancients&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość:&lt;/span&gt; 41:35&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;8/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="295"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/DOIti3TFs08&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/DOIti3TFs08&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="295"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-5499772371183875711?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/5499772371183875711/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/02/wounded-kings-shadow-over-atlantis.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/5499772371183875711'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/5499772371183875711'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/02/wounded-kings-shadow-over-atlantis.html' title='The Wounded Kings – The Shadow Over Atlantis'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S3fM7ndFN3I/AAAAAAAAAGA/V_T5FTUnp74/s72-c/257893.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-5251367470670833481</id><published>2010-02-12T09:50:00.003+01:00</published><updated>2010-02-12T09:58:29.715+01:00</updated><title type='text'>Confessor - Unraveled</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S3UWeMioQBI/AAAAAAAAAF4/xLzCsPWqyDI/s1600-h/91121.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S3UWeMioQBI/AAAAAAAAAF4/xLzCsPWqyDI/s400/91121.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5437276833138098194" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Season of Mist, 2005)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś zastanawiałem się, dlaczego Nick Holmes na tylnej okładce &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lost Paradise&lt;/span&gt; ubrany jest w t-shirta z dość charakterystycznym logo amerykańskich eksperymentatorów – &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Confessor&lt;/span&gt;, wtedy jeszcze podziemniaków z trzema demówkami na koncie. Przesłuchałem więc ich pierwszy album, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Condemned&lt;/span&gt; datowany na 1991 rok. Straszny wykręt, trzeba przynać, ale z pewnością ciekawy. Po jego wydaniu spowiednicy ucichli na kilkanaście lat, aż tu nagle, poprzedzony epką i singlem, w roku 2005 ukazał się drugi ich opus, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Unraveled&lt;/span&gt;. Opus magnum, co warto zaznaczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świetnie się tego słucha, choć naprawdę nie umiem powiedzieć, do czego to podobne… być może do &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Watchtower&lt;/span&gt;, pionierów metalowej progresywy sprzed dwudziestu lat. Generalnie, to takie tradowe bujanie a la &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Trouble&lt;/span&gt; w asymetrycznych tempach, taki szalony wynalazek zdziwaczałego naukowca, zbudowany z części od pralki, trabanta i tostera do kawy. Przypuszczam, że chłopaki z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Confessora&lt;/span&gt; znaleźli zapis nutowy w leju po meteorycie i po lekkim dostosowaniu do ziemskiego instrumentarium, nagrali i puścili w świat. Albo w ramach relaksu puszczali sobie ulubione nagrania od tyłu, aż spłynęły na nich fale zwariowanego natchnienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Charakterystyczny, wysoki ton wokalu Scotta Jeffreysa nie wszystkim przypadnie do gustu, ale pomaga zatrzymać rwący strumień riffów w ryzach. Korzystając z zamieszania, perkusista wyczynia takie sztuczki na swoim zestawie garnków i pokrywek, o jakich się fizjonomom do tej pory nie śniło. Nie mówiąc już o basie, stanowiącym doskonałe uzupełnienie sekcji rytmicznej. Warto zainwestować w dobry sprzęt grający, żeby usłyszeć wszystkie niesamowite przejścia, poczuć wszystkie smaczki tego znakomitego deserku dla zakochanych w melancholii i klasycznych zagrywkach z odrobiną niesamowitości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wpuszczeni w zawiłą muzyczną pułapkę zastawioną przez &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Confessora&lt;/span&gt;, będziemy się wić i gryźć niewidzialne sidła melodyjnych pasaży, wdychając opary słodkiego nektaru zasłyszanych już być może motywów, ale w zupełnie egzotycznych aranżacjach. Oto rzecz dla znudzonych przewidywalnością i schematycznością, taki dodatkowy kolorek do tęczy, o którym nikt do tej pory nie wiedział. Ale w zasadzie pasuje do każdej okazji, a szczególnie do braku okazji, bo wtedy odsłuchanie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Unraveled&lt;/span&gt; od początku do końca samo może się stać wydarzeniem wyjątkowym, takim bardzo interesującym punktem każdego dnia. Zachęcam więc wszystkich do zrywania owoców także z tego drzewa, z którego podobno nie wolno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Cross the Bar&lt;br /&gt;2. Until Tomorrow&lt;br /&gt;3. Wigstand&lt;br /&gt;4. Blueprint Soul&lt;br /&gt;5. The Downside&lt;br /&gt;6. Sour Times&lt;br /&gt;7. Hibernation&lt;br /&gt;8. Strata of Fear&lt;br /&gt;9. (hidden track)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość:&lt;/span&gt; 46:49&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;9/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="295"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/2RoOMh_PmG4&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/2RoOMh_PmG4&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="295"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-5251367470670833481?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/5251367470670833481/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/02/confessor-unraveled.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/5251367470670833481'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/5251367470670833481'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/02/confessor-unraveled.html' title='Confessor - Unraveled'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S3UWeMioQBI/AAAAAAAAAF4/xLzCsPWqyDI/s72-c/91121.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-8337405712457443962</id><published>2010-02-08T21:53:00.006+01:00</published><updated>2010-02-08T21:57:31.789+01:00</updated><title type='text'>Diesto - High As The Sun</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S3B56yYcyJI/AAAAAAAAAFw/pit06zSgNdo/s1600-h/diesto.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S3B56yYcyJI/AAAAAAAAAFw/pit06zSgNdo/s400/diesto.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5435978801099884690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(self-released, 2009)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozgrzane bezlitosnym słońcem powietrze zniekształcało widziane z daleka zarysy drewnianej mieściny. Kolczasty, okrąglutki krzaczek przesmyknął w poprzek drogi.   Przyniesione gorącym pustynnym wiatrem riffy na noisowo-rockowych gitarach-rumakach, przywiązawszy hałaśliwe chabety przed wejściem do saloonu, zamówiły po brudnej szklaneczce marnej whisky. I jak na stonerowe szarpnięcia przystało, zaczęły się rozkręcać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już po trzeciej kolejce uzbrojone w potężne perkusyjne rewolwery awatary smętnego zawodzenia wygoniły z lokalu zamulonych upałem poszukiwaczy szczęścia i przyglądające się z ciekawością podłe kurtyzany, rozpoczynając budynek po budynku podbój sennego miasteczka. Strzały zza winkla, strzały z biodra, rykoszety odbijające się z głośnym brzdękiem od wiader i okutych beczek dziesiątkowały zupełnie nieprzygotowanych na nawałę strunowego rabanu osadników.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Akurat tak wypadło, że w samo południe jeźdźcy apokalipsy spotkali przy placu z szubienicą lokalnego szeryfa. Niestety, już po chwili biedny chłopina wraz ze swym pucułowatym zastępcą uciekali w obłoku kurzu, pogubiwszy kapelusze. Bezprawne, dosadne, niemal chaotyczne zagrywki doprowadziły niestrudzonego stróża prawa do zwątpienia w moc systemu legalnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy zachodzące słońce postanowiło wreszcie ulżyć spieczonej ziemii, zamieniając zapomnianą osadę w krainę długich cieni, upiorna drużyna pędziła już w stronę horyzontu. Z niemal godziną mocnego uderzenia w ich zanadrzu, los położonych przy dyliżansowym szlaku mieścin wydawał się osądzony…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;The End&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Beyond the Graves&lt;br /&gt;2. All Eyes Upon You&lt;br /&gt;3. High as the Sun&lt;br /&gt;4. Lowlight&lt;br /&gt;5. The Longest Day&lt;br /&gt;6. Waiting for the Fall&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość:&lt;/span&gt; 56:42&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;8/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/CaTIuSSetgI&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/CaTIuSSetgI&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-8337405712457443962?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/8337405712457443962/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/02/diesto-high-as-sun.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/8337405712457443962'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/8337405712457443962'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/02/diesto-high-as-sun.html' title='Diesto - High As The Sun'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S3B56yYcyJI/AAAAAAAAAFw/pit06zSgNdo/s72-c/diesto.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-8892040217810884301</id><published>2010-02-03T00:24:00.004+01:00</published><updated>2010-02-03T00:36:46.431+01:00</updated><title type='text'>Bethlehem - Dark Metal</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S2i0tAC-2TI/AAAAAAAAAFo/IscSnAG_an0/s1600-h/3031.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 199px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S2i0tAC-2TI/AAAAAAAAAFo/IscSnAG_an0/s400/3031.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5433791635622123826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Adipocere Records 1994)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kapitulacja. Zejście z drogi właściwej żywym. Rezygnacja z miarowego oddechu. Ostatni blask gasnącej świecy. Nieme przesunięcie do cienia. Zakręcenie kurka z siłami witalnymi. Oparcie się o lustro i zaskakujący upadek na drugą stronę. Blady świt na pustkowiach niebytu. Dawno temu odjechał ostatni pociąg ze stacji „kontynuacja”…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dławiący żal, nienasycona ambicja wieczności, uległość wobec odwiecznych zasad. Wymuszony krzyk rozpaczy, echo przebrzmiałej niewinności, rozwiązanie zagadki ułożonej przez swawolny, niezagrożony do tej pory kolektyw nieświadomości. A jasny punkt oddala się coraz bardziej, jest już ledwie widoczny…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bariera namacalności już została przekroczona, w dym przeistacza się psyche i soma, rozsypuje się piaskowy zamek dokonań, zacierają się wszelkie ślady niedawnej obecności. Fakt teraźniejszej i przyszłej absencji pod błękitnym niebem wyrzeźbiony zostaje na marmurowej tablicy. A jezioro życia już dawno zamarzło…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tuż przedtem, upadek sztucznej moralności, zwierzęcy strach szczerzący zęby na przechodniów, iskry bezczelnej nadziei sypiące się na chodnik. Ale cóż z tego, w oddali słychać już pogłos orkiestry z wielką pompą rozpoczynającej grande finale. Sidła odwiecznego myśliwego zaciskają się coraz mocniej, a krwawy żniwiarz ostrzy lśniącą szafirem kosę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagle wszystko się uspokaja, pstrokate tęcze chaotycznych migawek gasną w obliczu oczyszczającego światła prawdy, cichną denerwujące szumy i trzaski codziennych pojedynków z banalną rzeczywistością. Przychodzi nagłe wzruszenie, niedowierzanie, że zawsze mogło być tak pięknie i wspaniale, że ostateczna i przerażająca decyzja nigdy nie niosła za sobą negatywnych konsekwencji…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Początek i koniec w jednym miejscu, radość i smutek w jednym czasie, „tak” i „nie” podające sobie dłoń w przyjaznym geście szczerej zgody. Perfekcyjna harmonia nicości, tak autentycznie wyczekiwany spokój, ciche złożenie głowy na miękkiej poduszce wieczności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przesłanie Mrocznego Metalu staje się dla nas jasne dopiero wtedy, gdy uzmysłowimy sobie, że koniec może być już bardzo blisko. Ale czy taka wiedza da nam satysfakcję? Czy poczujemy ulgę po odkryciu wszystkich kart? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieważne, tu nie chodzi o precyzyjne wbicie igły w oś czasu, liczy się tylko oszałamiający spektakl ludzkich emocji. Arena, na której ścierają się sprzeczne, często niezrozumiałe siły rozrywające kruchą materię życia. Zupełnie tak, jak pokazał to nam kilkanaście lat temu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Bethlehem&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Z dedykacją dla M.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. The Eleventh Commandment&lt;br /&gt;2. Apocalyptic Dance&lt;br /&gt;3. Second Coming&lt;br /&gt;4. Vargtimmen&lt;br /&gt;5. 3rd Nocturnal Prayer&lt;br /&gt;6. Funereal Owlblood&lt;br /&gt;7. Veiled Irreligion&lt;br /&gt;8. Gepriesen Sie Der Untergang&lt;br /&gt;9. Supplementary Exegesis&lt;br /&gt;10. Wintermute&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość&lt;/span&gt;: 69:28&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;10/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/9SL7HYrtKzU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/9SL7HYrtKzU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-8892040217810884301?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/8892040217810884301/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/02/bethlehem-dark-metal.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/8892040217810884301'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/8892040217810884301'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/02/bethlehem-dark-metal.html' title='Bethlehem - Dark Metal'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S2i0tAC-2TI/AAAAAAAAAFo/IscSnAG_an0/s72-c/3031.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-7371907517377152144</id><published>2010-01-31T21:57:00.004+01:00</published><updated>2010-01-31T22:02:20.325+01:00</updated><title type='text'>Oversoul - Seven Days in November</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S2Xu_rBlNdI/AAAAAAAAAFg/Xsmw1VtqDak/s1600-h/16944.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S2Xu_rBlNdI/AAAAAAAAAFg/Xsmw1VtqDak/s400/16944.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5433011303140898258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Brainticket 2000)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od czasu do czasu warto posłuchać muzyki opartej na tradycyjnych dla tej formy sztuki wartościach. Naturalne brzmienie instrumentów, naturalnie brzmiący głos wokalisty śpiewającego o całkiem przyziemnych sprawach. Tradycyjna struktura zwrotka-refren, przerywana popisami instrumentalistów, którzy, co każdy jest w stanie usłyszeć, umieją lub nie umieją grać. Muzyka, która mogłaby trafić do ogólnodostępnej rozgłośni radiowej i być odtwarzana w środku dnia bez zgrzytów ze strony słuchaczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od razu nasuwa się stereotypowa opinia – „znane, typowe, czyli raczej mało ambitne i po prostu nudne”. Akurat w przypadku &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Oversoul&lt;/span&gt; i ich jedynego wydawnictwa tego powiedzieć nie można. Albo tego, że to jacyś przypadkowi amatorzy. W składzie znaleźli się między innymi członkowie bardziej znanych bandów, takich jak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Place of Skulls&lt;/span&gt; czy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Revelation&lt;/span&gt;. Czwórka ludzi nagrała naprawdę świetną płytę, niebanalną, ale i niepretensjonalną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziewięć dość rozbudowanych utworów, z których każdy trzyma poziom, nie mogąc być w żaden sposób nazwanym zapychaczem. Esencja klasycznego doom metalu z lekko progresywnym zacięciem. Szczególnie wyróżnia się tutaj balladowy, majestatyczny &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Matters of the Soul&lt;/span&gt;. Bardzo charakterystyczny ton gitar, dobrze oddający ducha i przesłanie tej muzyki. Liryki raczej typowe, głos jest po prostu jednym z instrumentów, wprowadzając odbiorcę w zastosowany nastrój osobistej rozkminy i rozliczeń z przeszłością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Seven Days in November&lt;/span&gt; to płyta, która nie męczy. A niektórym wykonawcom nawet taki niski standard trudno zachować. Brawa dla &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Oversoul&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Games&lt;br /&gt;2. Bee Sting&lt;br /&gt;3. Forgive Me&lt;br /&gt;4. Matters of the Soul&lt;br /&gt;5. Inner Dilemma&lt;br /&gt;6. Withdrawing from the World&lt;br /&gt;7. Fathernature&lt;br /&gt;8. Feel&lt;br /&gt;9. Sphere&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość:&lt;/span&gt; 53:59&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;7/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ARVqMH8xLf0&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/ARVqMH8xLf0&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-7371907517377152144?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/7371907517377152144/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/01/oversoul-seven-days-in-november.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/7371907517377152144'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/7371907517377152144'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/01/oversoul-seven-days-in-november.html' title='Oversoul - Seven Days in November'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S2Xu_rBlNdI/AAAAAAAAAFg/Xsmw1VtqDak/s72-c/16944.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-5481864569839171979</id><published>2010-01-27T23:25:00.002+01:00</published><updated>2010-01-27T23:31:29.998+01:00</updated><title type='text'>Grief – Come To Grief</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S2C-RCf_8TI/AAAAAAAAAFQ/ighQsIxEHe8/s1600-h/9503.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S2C-RCf_8TI/AAAAAAAAAFQ/ighQsIxEHe8/s400/9503.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5431550350546956594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Century Media, 1994)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Come to Grief&lt;/span&gt; to płyta, na której w lirykach słowo HATE pojawia się dwanaście razy, tym samym wygrywając o jedno oczko ze wszelkimi odmianami FUCK. Myślę, że takie porównanie jest już pewną jaskółką tego, czego możemy się spodziewać po zdarciu folii z pudełka. Z głośników zacznie lać się gęsta, nienawistna smoła, farba zacznie odłazić ze ścian, a sąsiedzi powieszą się na kaloryferach. Mniej więcej w połowie płyty zaczną Wam pleśnieć mózgi, a rybki utopią się w akwarium. Po piećdziesięciu minutach trudno będzie nawet rozpoznać zwłoki.&lt;br /&gt;Grief ma swój patent na ciężkie granie – niby nic odkrywczego – ciężko, wolno i hałaśliwie. Ale jest jeszcze to coś, po czym poznamy kunszt chłopaków z Bostonu – to własnie ten niewymuszony, dosadny i sugestywny sposób przekazywania negatywnych treści. Nie jakieś tam diaboliczne szeptanie na uszko, tylko wielki, oczojebny neon z napisem „niemoc i nienawiść”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli się dobrze wsłuchamy, to w porównaniu do pozostałych albumów grupy, tutaj najmocniej czuć „post-sabbathowy vibe”. Drżące dźwięki gitar, skaczące po pięciolinii na komendę skradającej się perkusji, sterroryzowane przez silny bas. Jeśli dodać do tego chropowaty, wulgarny wokal, ochota do życia wysycha tak szybko, jak woda na pustyni, pozostawiając nas z pustym bakiem zbyt daleko od najbliższej stacji benzynowej, aby można było mieć choćby odrobinę nadziei na bezpieczny powrót do rzeczywistości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli ktoś ma dość wesołej muzyki, czas powrócić do mroku – Come to Grief to jeden z najlepszych remediów na nadmiar uśmiechu. Samonapędzająca się machina zarażająca boleścią i wewnętrznym cierpieniem – jeden z lepszych modeli na rynku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Earthworm&lt;br /&gt;2. Hate Grows Stronger&lt;br /&gt;3. World of Hurt&lt;br /&gt;4. I Hate You&lt;br /&gt;5. Ruined&lt;br /&gt;6. Fed Up&lt;br /&gt;7. Stricken&lt;br /&gt;8. Come to Grief&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość:&lt;/span&gt; 54:32&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;7/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/kMBLhkJM9k8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/kMBLhkJM9k8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-5481864569839171979?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/5481864569839171979/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/01/grief-come-to-grief.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/5481864569839171979'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/5481864569839171979'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/01/grief-come-to-grief.html' title='Grief – Come To Grief'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S2C-RCf_8TI/AAAAAAAAAFQ/ighQsIxEHe8/s72-c/9503.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-5731440716790352377</id><published>2010-01-23T12:54:00.006+01:00</published><updated>2010-01-23T13:01:58.621+01:00</updated><title type='text'>Insanity Reigns Supreme – Occultus Insanus Damnatus</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S1rjtRcHl4I/AAAAAAAAAFI/4OmEBu53go8/s1600-h/Front.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S1rjtRcHl4I/AAAAAAAAAFI/4OmEBu53go8/s400/Front.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5429902667663513474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Shiver Records 2009)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Belgijska scena death/doom po prostu nie istnieje, w porównaniu choćby do sąsiedniej Holandii. Wspomnieć można najwyżej o pionierach, którzy nigdy nie wyszli ponad poziom wydawnictw demonstracyjnych – &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Crypt&lt;/span&gt;, czy kilka lat później wydany pełnometrażowiec zespołu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;The Darkening&lt;/span&gt;. Cieszy więc kariera zespołu o dość długiej nazwie, który już po raz trzeci w pełnym wymiarze próbuje ratować krajową scenę. Ale czy jest to profesjonalnie prowadzona akcja ratunkowa, czy raczej gaszenie płonącej stodoły po pijaku?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odnoszę wrażenie, że więcej czasu poświęcono na opracowanie okładki, niż na samą treść plastikowego krążka. Utwory są podobne do siebie, ubogie aranżacyjnie, a zagrywki mało wyrafinowane. I albo jestem głuchy, albo mało tego słuchałem (stawiam raczej na drugą wersję - bo nie dałem rady!), ale przez te prawie czterdzieści minut tylko jeden z gitarzystów próbuje raz czy dwa pokazać kunszt i wirtuozerię w postaci solówki. Aż jedenaście utworów? Cztery z nich to idiotyczne przerywniki, śmierdzące tandetą jak chińskie zabawki rakotwórczym polimerem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Narzuca się wpływ wykonawców a la &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Runemagick&lt;/span&gt;, czyli surowo brzmiącego, współczesnego miksu death i doom metalu, gdzie gatunki te nie stanowią jednorodnej mieszaniny. Przeplatają się w utworach, których fragmenty można klasyfikować jako „czystych” przedstawicieli gatunku. Jednak nie oszukujmy się, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Runemagick&lt;/span&gt; robi to znacznie lepiej. Prawdę mówiąc, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Insanity Reigns Supreme&lt;/span&gt; ma zadatki na calkiem dobry zespół death metalowy. Od obszarów ponurej sztuki niech lepiej trzyma się z daleka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Produkcyjnie na wysokim poziomie, natomiast technicznie i innowacyjnie słabo. Parafrazując cytat z popularnego ostatnio polskiego filmu: „z naiwności słuchaczy korzysta, jebany!”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Summoning The Ancients&lt;br /&gt;2. Death Cult Manifest &lt;br /&gt;3. Cultus Insanus Damnatus&lt;br /&gt;4. Deus Serpentis&lt;br /&gt;5. Rise of the Beast&lt;br /&gt;6. Legion&lt;br /&gt;7. Insane Cult Of Doom&lt;br /&gt;8. Worship&lt;br /&gt;9. The Storm Unleashed&lt;br /&gt;10.Dark From The Soul&lt;br /&gt;11.We the Gods&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość:&lt;/span&gt; 36:16&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;4/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/vaDJHWkLwVw&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0xe1600f&amp;color2=0xfebd01"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/vaDJHWkLwVw&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;color1=0xe1600f&amp;color2=0xfebd01" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-5731440716790352377?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/5731440716790352377/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/01/insanity-reigns-supreme-occultus.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/5731440716790352377'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/5731440716790352377'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/01/insanity-reigns-supreme-occultus.html' title='Insanity Reigns Supreme – Occultus Insanus Damnatus'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S1rjtRcHl4I/AAAAAAAAAFI/4OmEBu53go8/s72-c/Front.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-1900715742286698142</id><published>2010-01-18T14:35:00.002+01:00</published><updated>2010-01-18T14:42:08.744+01:00</updated><title type='text'>Deadbird – The Head And The Heart</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S1Rj2gQyUkI/AAAAAAAAAFA/D1wrKvQ_g2Q/s1600-h/70589.gif"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 199px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S1Rj2gQyUkI/AAAAAAAAAFA/D1wrKvQ_g2Q/s400/70589.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5428073238912717378" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, CodeBreaker, 2005)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chmury leniwie przesuwają się po nieboskłonie, wiatr miarowo buja koronami drzew, słońce wznosi się coraz wyżej, cienie wtórują mu tańcem i leniwym pełzaniem po ziemi, a muzyka &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Deadbird&lt;/span&gt; płynie, ciągle płynie. Organiczne struktury, nieprzewidywalne motywy tworzą się i znikają, nisko nastrojone gitary tłumią nieuczesane melodie, same ginąc pod naporem masywnej perkusji. Odległe, żyjące własnym życiem brzmienie, czasem przypatruje się nam uważnie, czasem ucieka gdzieś w popłochu, później przystaje, aby odzyskać utracone siły. Ma agresywny głos Chucka Schaffa, ex-basisty &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Rwake&lt;/span&gt;, choć potrafi też inaczej – pomocniczo na wokalu udziela się cały &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Deadbird&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kompozycyjnie są rozbudowane, wielopoziomowe, trudno rozpoznawalne nawet po kilkukrotnym przesłuchaniu – sam Chuck stwierdził  w jednym z wywiadów, że większość utworów ma swój początek w improwizacjach. Brak schematów zwrotkowo-refrenowych, liryki będące jednym ciągiem, bez podziału na wersy, a jeśli mocno się wsłuchać,  nawet nie chce się wyczuwać, kiedy nastąpiła zmiana kawałka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sludge/doom, najprawdziwszy z prawdziwych, surowy, ciężki i bezkompromisowy, przesiąknięty plugawym, południowym brzmieniem. Ale jednocześnie uciekający wyraźnie w stronę post-metalu, bardzo zbieżny z twórczością &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pelican&lt;/span&gt; czy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Isis&lt;/span&gt;. Gdyby z paru kawałków wyciąć wokale, mogłyby spokojnie trafić na &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Australasia&lt;/span&gt; (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Eclipse of the Rye&lt;/span&gt; to już po prostu kalka), a za perkusją jakbym słyszał Larry’ego Herwega. Do tego szczypta stonera, umiejętności techniczne, których nie sposób odmówić, i mamy dobrą płytę, której walory doceni każdy, kto poświęci jej nieco czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Sadness Distilled&lt;br /&gt;2. Rorschach Sky&lt;br /&gt;3. Mount Zero (Is Burning)&lt;br /&gt;4. 1332&lt;br /&gt;5. Illuminate the Decay&lt;br /&gt;6. Eclipse of the Rye&lt;br /&gt;7. See You In the Hot Country&lt;br /&gt;8. The Head and the Heart&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość&lt;/span&gt;: 47:42&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;7/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/KmSodhfO5UE&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/KmSodhfO5UE&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-1900715742286698142?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/1900715742286698142/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/01/deadbird-head-and-heart.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/1900715742286698142'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/1900715742286698142'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/01/deadbird-head-and-heart.html' title='Deadbird – The Head And The Heart'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S1Rj2gQyUkI/AAAAAAAAAFA/D1wrKvQ_g2Q/s72-c/70589.gif' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-905978090249380396</id><published>2010-01-14T23:57:00.004+01:00</published><updated>2010-01-15T00:07:35.478+01:00</updated><title type='text'>My Shameful - The Return To Nothing</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S0-iV-85ZtI/AAAAAAAAAEw/EhekahU0x0I/s1600-h/122121.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 195px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S0-iV-85ZtI/AAAAAAAAAEw/EhekahU0x0I/s400/122121.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5426734574564107986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Firebox Records, 2006)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Finlandia, kraj, w którym prawie nikt nie pije wódki o wyzywająco patriotycznej nazwie, a co druga kapela grająca na pogrzebach ma szansę na zrobienie międzynarodowej kariery… Gdzieś tam, w ciemnych lasach pomiędzy jeziorem numer 956 a jeziorem numer 957, pracowici muzycy z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;My Shameful&lt;/span&gt; odlali kolejne działo, które masywnymi szrapnelami zmiażdzyć ma konkurencję w dziedzinie tworzenia posępnych i wciągających resztki światła jak szatańska gąbka dźwięków. Masywny fiński tank zaatakował oficjalnie już po raz trzeci, na blitzkriegowo pełnym gazie, z ponurym impetem wdzierając się w pierwsze linie obrony wroga. Ale niestety, na tym froncie oprócz wypełniających okopy stert mięsa armatniego walczą też weterani wielu krwawych starć, odziani w gorejące mrokiem pancerze kombatanci z insygniami death/doom na czapkach. Relacje z frontu są sprzeczne, niektórzy mówią o sukcesie najeźdźcy, niektórzy znowu – o porażce agresora. Ja skłaniam się ku następującej wersji wydarzeń: rozpędzony czołg narobił sporo szkód, lecz niestety w obliczu przeważającej przewagi liczebnej i zaporowego ognia, stanął. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak mogło do tego dojść? Przecież mechanicy odwalili kawał dobrej roboty, logistyka też był cacy, a morale świetnie wyszkolonej załogi było wysokie… Naturalnym wyjaśnieniem jest więc, jak często w tych przypadkach, błąd w planowaniu. Sztab, pełen zachowawczo nastawionej, starej generalicji, także tym razem nie odważył się na ryzykowny, ale zdecydowany krok zmiany w klasycznej, znanej pewnie od czasów von Clausewitza taktyki. Ale czasy się zmieniają, a wróg nie śpi – warto więc udoskonalać swój arsenał i metody walki – tylko one w warunkach zimnowojennego wyścigu zbrojeń stanowią o delikatnym przechyleniu równowagi na korzyść którejkolwiek ze stron konfliktu. Bo o rewolucyjnych zapędach w doom metalu nie słychać już od dawna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Raport niniejszy podsumowałbym jednym zdaniem: mimo, że &lt;span style="font-style:italic;"&gt;The Return To Nothing&lt;/span&gt; złą płytą nie jest, przed odsłuchaniem radzę zaopatrzyć się w ciepłe ubranie, szalik, czapkę itp. Czasami bowiem powieje nudą, zrobi się przeciąg i o przeziębienie nietrudno, szczególnie, że zima nie odpuszcza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. This Same Grey Light&lt;br /&gt;2. Days Grow Darker&lt;br /&gt;3. No Dawn&lt;br /&gt;4. The Return To Nothing&lt;br /&gt;5. It Can’t Get Worse&lt;br /&gt;6. Silent &lt;br /&gt;7. Just One&lt;br /&gt;8. Return&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość:&lt;/span&gt; 51:04&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;6/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ZnHk7Ff-cGk&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/ZnHk7Ff-cGk&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-905978090249380396?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/905978090249380396/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/01/my-shameful-return-to-nothing.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/905978090249380396'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/905978090249380396'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/01/my-shameful-return-to-nothing.html' title='My Shameful - The Return To Nothing'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S0-iV-85ZtI/AAAAAAAAAEw/EhekahU0x0I/s72-c/122121.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-7213872861477897656</id><published>2010-01-10T12:38:00.005+01:00</published><updated>2010-01-10T12:45:43.454+01:00</updated><title type='text'>Bloody Panda - Summon</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S0m8_KpLxuI/AAAAAAAAAEo/morR5rrs7wI/s1600-h/240638.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 225px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S0m8_KpLxuI/AAAAAAAAAEo/morR5rrs7wI/s400/240638.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5425075019519346402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Profound Lore 2009)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa lata po solidnym debiucie (nie licząc kanapki z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kayo Dot&lt;/span&gt;), nowojorska grupa proponująca dość świeże i oryginalne podejście do współczesnego nurtu ekstremalnego doom metalu wydała pełnometrażowy krążek nazwany &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Summon&lt;/span&gt;. Od &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pheromone&lt;/span&gt; odróżnia go czystsza produkcja, implementacja rytmicznych gitarowo-perkusyjnych zagrywek i ogólny wzrost poziomu dawkowanej agresji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Motyw przewodni dość abstrakcyjny i raczej niezrozumiały, nawet przy próbie wsłuchania się w wyśpiewywane lub wykrzykiwane w bólu przez Yoshiko Oharę liryki. Bogate instrumentarium, uzupełnione między innymi przez prawdziwe organy nadaje nagraniu nieco mistycznego charakteru, lokując go w nurcie żałobnej odmiany doom metalu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słuchając longpleja krwawej pandy czujemy się jak uczestnicy pochodu pogrzebowego, który ugrzązł w zimnym, gęstym błocie i z każdym kolejnym miarowym krokiem zapada się coraz głębiej pod ziemię. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Summon&lt;/span&gt; to ciężki funeralny ochłap z rozmysłem rzucony w rozpromienioną twarz wielkonakładowej estetyki. Niewiarygodny ciężar wiszący jak miecz Damoklesa nad padołem łez. Nurt nowojorski? Geograficznie blisko dokonaniom &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Grief i Khanate&lt;/span&gt;, artystycznie niedaleko &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Khlyst&lt;/span&gt; czy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Burning Witch&lt;/span&gt;, ideologicznie związane z ekstremalnym nurtem post metalu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bonusem do krążka jest DVD z 20-minutowym filmem stanowiącym tło do długaśnego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Miserere&lt;/span&gt;. Całkiem niepokojący kolaż scen kręconych w mieście, które nigdy nie śpi oraz w odległej Indonezji. Biorąc pod uwagę fakt, że album wypełnia niemal całą długość płyty, oznacza to dość korzystny zakup. Również z muzycznego punktu widzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Gold&lt;br /&gt;2. Pusher&lt;br /&gt;3. Saccades I&lt;br /&gt;4. Saccades II&lt;br /&gt;5. Miserere&lt;br /&gt;6. Grey&lt;br /&gt;7. Hashira&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość&lt;/span&gt;: 67:39&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;8/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/FDox_P9C-q4&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/FDox_P9C-q4&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-7213872861477897656?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/7213872861477897656/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/01/bloody-panda-summon.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/7213872861477897656'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/7213872861477897656'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/01/bloody-panda-summon.html' title='Bloody Panda - Summon'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S0m8_KpLxuI/AAAAAAAAAEo/morR5rrs7wI/s72-c/240638.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-4639700965961209005</id><published>2010-01-08T14:18:00.004+01:00</published><updated>2010-01-08T14:24:57.736+01:00</updated><title type='text'>Lapsus Dei – Beyond The Truth</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S0cwsj2U_SI/AAAAAAAAAEg/qqDIEyp5Du8/s1600-h/84256.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S0cwsj2U_SI/AAAAAAAAAEg/qqDIEyp5Du8/s400/84256.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5424357818286538018" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Rawforce Productions, 2005)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chile, kraj o porównywalnym do Polski poziomie życia, wyspa normalności w Ameryce Łacińskiej, tak samo jak my, może pochwalić się liczną kadrą uznanych doom metalowców, potwierdzają to choćby przypadki &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Mar de Grises&lt;/span&gt; czy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Poema Arcanus&lt;/span&gt;. Ale nie tylko, bo oto tym razem trafił pod mój recenzencki nóż (a może brzytwę?) debiutancki longplej &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lapsus Dei&lt;/span&gt;, ansamblu grającego tą bardziej melancholijną, napchaną klawiszami i umiejętnie wplecionymi dramatycznymi zwrotami akcji odmianę death/doom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznam, że choć nie gustuję w takich formach, to nie mam zbyt wiele Chilijczykom do zarzucenia. Ładne, czyste brzmienie, melodyjne, aczkolwiek ciężkie gitary, harmoniczne połączenie wątków snutych przez poszczególne instrumenty, śmiały, agresywny wokal – w tych kategoriach zachowane są najwyższe standardy. Najlepsze wzorce podsłuchane u tuzów gatunku – owszem, ale na pewno dalekie to jest od powielania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słychać, że muzycy pamiętają o tym, że tworzą muzykę dla ludzi – tempa od balladowych do rockowych, można i się pobujać, i poskakać. Swoją drogą, podejrzewam, że materiał ten zagrany na żywo musi świetnie brzmieć, mocniejsze, żwawsze tematy przerywane solowymi popisami gitarzysty i klawiszowca (choć ten ostatni najwyraźniej z kapelą już się pożegnał). Ale nie przesadzajmy, znamion przebojowości kawałki z płyty nie mają, trudno mi po kilkunastokrotnym nawet przesłuchaniu odtworzyć z pamięci dłuższe fragmenty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zupełnie dygresyjnie dodam, że chłopakom z &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lapsus Dei&lt;/span&gt; udało się wypromować swoją płytę międzynarodowo i zdobyć przychylność krytyków, mimo, że tradycyjnie przyjęło się, że najlepiej muzyczną karierę w Chile rozpoczynać w „kulturalnych zagłębiach”, jak Talca, Concepcion, Vina czy stołeczne Santiago. A tu proszę, czwórka z Temuco wpada na salony z otwartą przyłbicą i bez cienia zażenowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na podsumowanie, niezrealizowana anegdotka: gdybym stwierdził, że &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Beyond The Truth&lt;/span&gt; jest gniotem, dodałbym, że trafnie wybrali  nazwę dla kapeli… A tak, pozostaje mi tylko wlepić solidną siódemkę i życzyć wiele sukcesów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Echoes of Death&lt;br /&gt;2. The Repentant Priest&lt;br /&gt;3. The Whore&lt;br /&gt;4. Raices Perdidas&lt;br /&gt;5. Neereh&lt;br /&gt;6. El Silencio de Mi Dolor&lt;br /&gt;7. Feeling the Death&lt;br /&gt;8. Grimness&lt;br /&gt;9. Last Lament&lt;br /&gt;10. The True Face of God&lt;br /&gt;11. Blasphemy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość&lt;/span&gt;: 51:41&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;7/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/o90DddahWkQ&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/o90DddahWkQ&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-4639700965961209005?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/4639700965961209005/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/01/lapsus-dei-beyond-truth-cd-rawforce.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/4639700965961209005'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/4639700965961209005'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/01/lapsus-dei-beyond-truth-cd-rawforce.html' title='Lapsus Dei – Beyond The Truth'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S0cwsj2U_SI/AAAAAAAAAEg/qqDIEyp5Du8/s72-c/84256.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-6122532820679455344</id><published>2010-01-04T14:44:00.004+01:00</published><updated>2010-01-04T14:52:51.338+01:00</updated><title type='text'>Lake of Tears - Headstones</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S0Hw9D2dc5I/AAAAAAAAAEY/Mkb17RdtUcM/s1600-h/6498.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 203px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S0Hw9D2dc5I/AAAAAAAAAEY/Mkb17RdtUcM/s400/6498.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5422880358127203218" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Black Mark Production 1995)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rok po śmierci Quorthona jego wytwórnia wypluła kolejny plugawy wyziew piekielny, lśniący jak oko Belzebuba krążek pełen nordyckiej ekstremy. Ale zaraz… problem w tym, że nie żadnej ekstremy, tylko wpadającej w ucho fuzji klasycznego doom metalu i gotyckiego rocka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Headstones&lt;/span&gt; to niewątpliwie popis wokalisty i lidera grupy, Daniela Brennare. Przekaz śpiewany wysunięty jest przed orkiestrę, zaskakując różnorodnością. A jest on niby kalejdoskop wytwarzający u słuchacza silne deja vu. Otwierający &lt;span style="font-style:italic;"&gt;A Foreign Road&lt;/span&gt; zabiera nas kilka lat w przeszłość, do znakomitego  &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wherever I May Roam&lt;/span&gt; i stylu Jamesa Hetfielda, będąc lirycznie jego doom metalowym odpowiednikiem. Oczami wyobraźni widzimy kolorowe szkiełka przesypujące się między zwierciadłami, tym razem układające się w glos Nicka Holmesa z ery &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Icon&lt;/span&gt;. Przy kolejnych obrotach optycznej zabawki ujawnia nam się również krajan wykonawcy, Johan Edlund. Zbieżność ta jest szersza niż sam styl wokalny, muzyka grana przez &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lake of Tears&lt;/span&gt; ciąży bowiem w stronę mocniejszego gotyckiego rocka połowy lat 90-tych spod znaku &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Paradise Lost, Tiamat,&lt;/span&gt; a może nawet nieco późniejszych płyt &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Therion&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak czar pryska w momencie gdy słuchacz dochodzi do wniosku, że szerokość spektrum nie przekłada się na kompleksową jakość krążka. Płyta zagrana nierówno, dobre i ciekawe fragmenty kiczowato kontrastują z daremnymi niekiedy wstępami „atmosferycznymi”, jak w zapychaczu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Life’s But a Dream&lt;/span&gt; czy niezrozumiałymi jak punktualność dla PKP solówkami i przygrywkami. Być może jest to wina czystej, zbyt poukładanej produkcji, dającej nieciekawe wrażenie braku artystycznej i jakże mile widzianej improwizacji, nawet w wymiarze minimalnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo kilku potknięć wynikających najwyraźniej z nadgorliwości, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Headstones&lt;/span&gt; to jednak godna polecenia propozycja z gatunku raczej lekkich i raczej przyjemnych, taki rockowo-metalowy easy listening. Używając języka piłkarskiego - grali dobrze. No i nagrali. A słuchaczom powinno się podobać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. A Foreign Road&lt;br /&gt;2. Raven Land&lt;br /&gt;3. Dreamdemons&lt;br /&gt;4. Sweeteater&lt;br /&gt;5. Life’s But a Dream&lt;br /&gt;6. Headstones&lt;br /&gt;7. Twilight&lt;br /&gt;8. Burn Fire Burn&lt;br /&gt;9. The Path of the Gods (Upon The Highest Mountain, part 2)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość&lt;/span&gt;: 48:23&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;7/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/gUB5niTX9Fs&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/gUB5niTX9Fs&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-6122532820679455344?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/6122532820679455344/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/01/lake-of-tears-headstones.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/6122532820679455344'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/6122532820679455344'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/01/lake-of-tears-headstones.html' title='Lake of Tears - Headstones'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/S0Hw9D2dc5I/AAAAAAAAAEY/Mkb17RdtUcM/s72-c/6498.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-2131673379105693616</id><published>2010-01-01T20:13:00.005+01:00</published><updated>2010-01-01T20:28:32.634+01:00</updated><title type='text'>Rwake - Voices of Omens</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sz5KtxlOURI/AAAAAAAAAEQ/9DWaib-8nX4/s1600-h/141338.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sz5KtxlOURI/AAAAAAAAAEQ/9DWaib-8nX4/s400/141338.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5421853151664689426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Relapse Records, 2007)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Melodie, rytmy, wokale, przejścia, refreny, solówki, instrumentale – powymyślać, połączyć, poćwiczyć, nagrać, wydać i liczyć kasę. Tyle to każdy wie. Nie każdy natomiast wie, jak to zrobić dobrze. Akurat ekipa z Rwake to wie, i właśnie tym się różni od setek innych kapel.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawdę mówiąc, ciężko coś napisać, żeby nie skłamać. Wieloteksturowe, pokręcone jak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;cellentani&lt;/span&gt; kompozycje, kontrapunktowane podwójnym wokalem i gitarowym rauszem przyprawiają o istny zawrót głowy. To jest coś takiego, co można określić mianem „soczystej muzy”. Niektóre momenty wchodzą po prostu idealnie, niezwykła spójność to słowo klucz do zrozumienia tej płyty. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;The Finality&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Leviticus&lt;/span&gt; to takie małe arcydziełka, ich geniuszem można by obdzielić jeszcze sporo wydawnictw – one się po prostu nie mieszczą na jednym skromnym CD.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tempa wolne i średnie, od rozciągnietego, dudniącego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;The Lure Of Light&lt;/span&gt; po żwawy, brudno-punkowy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Crooked Rivers&lt;/span&gt;. Miejscami bardzo epicko, muskularne melodie uciekają w przestrzeń, a czasem spokojnie, balladowo, pseudo-akustycznie. Ale powtórzę – wysoka spójność zachowana – okazuje się, że można zrobić ładną choinkę na święta wieszając bombki nie tylko w dwóch kolorach. Można wysadzić stoisko z farbami w markecie i cieszyć oczy pięknem bezładu. Albo pić naraz wódkę, whisky, piwo i wino i nawet nie mieć kaca z rana…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyrosła nowa potęga na sludge’owym podwórku - jak dla mnie, tą płytą już przeskoczyli &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Neurosis&lt;/span&gt;. No właśnie – w tym miejscu aż się prosi o dygresję. Jakiś czas temu zwrócono uwagę, i słusznie, że nie można pchać do jednego wora zwanego „sludge” kapel takich jak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;EyeHateGod&lt;/span&gt; czy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Grief&lt;/span&gt; oraz &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Neurosis&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Isis&lt;/span&gt;. Dla tych ostatnich ukuto termin post-metal lub art-metal. Krótko mówiąc, oznacza to fuzję kilku gatunków, takich jak post-rock, industrial, sludge i doom metal. O ile takie grupy jak wspomniany &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Neurosis, Tool&lt;/span&gt; czy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Godflesh&lt;/span&gt; zbudowały swoją awangardowością podwaliny stylu, o tyle &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Isis, Pelican&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Cult of Luna&lt;/span&gt; to stuprocentowi przedstawiciele nurtu post- w muzyce metalowej. Oczywiście, można mieć wątpliwości, o ile ma sens używanie takiego wtórnego i syntetycznego pojęcia. Zastanawiać się można również, czy nie jest nadużyciem próba łączenia industrialu, będącego w swej istocie ruchem kontrkulturalnym, z metalem czy rockiem. Jednak, jak mniemam, dla wygody „szufladkującej” mózgownicy takie postawienie sprawy jest zupełnie w porządku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wracając do &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Voices Of Omens&lt;/span&gt;… gorąco polecam, godzinka naprawdę świetnego materiału. Każdemu się pyszczek uśmiechnie, no ba!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Intro&lt;br /&gt;2. The Finality&lt;br /&gt;3. Crooked Rivers&lt;br /&gt;4. Fire and Flight&lt;br /&gt;5. Leviticus&lt;br /&gt;6. Of Grievous Abominations&lt;br /&gt;7. Bridge&lt;br /&gt;8. Inverted Overtures&lt;br /&gt;9. The Lure of Light&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość&lt;/span&gt;: 59:02&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;9/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/BnsjYTw9j6s&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/BnsjYTw9j6s&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-2131673379105693616?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/2131673379105693616/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/01/rwake-voices-of-omens.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/2131673379105693616'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/2131673379105693616'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2010/01/rwake-voices-of-omens.html' title='Rwake - Voices of Omens'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sz5KtxlOURI/AAAAAAAAAEQ/9DWaib-8nX4/s72-c/141338.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-8320594500620201274</id><published>2009-12-26T17:36:00.004+01:00</published><updated>2009-12-26T17:44:46.981+01:00</updated><title type='text'>Cemetary - An Evil Shade of Grey</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/SzY7xBKsHkI/AAAAAAAAAEI/OaWlWH107XM/s1600-h/1778.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 196px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/SzY7xBKsHkI/AAAAAAAAAEI/OaWlWH107XM/s400/1778.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5419584914899869250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Black Mark Production 1992)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zespół Cemetary tworzy death/doom metal lat dziewięćdziesiątych (z naciskiem na &lt;span style="font-style:italic;"&gt;death&lt;/span&gt;) czerpiąc pełnymi garściami z kanonów metalowych klasyków lat osiemdziesiątych. Thrashowy przytup, punkowe nastawienie wczesnego black metalu, przejścia i solówki w stylu Chucka Schuldinera. Przynależności gatunkowej nie broni na pewno żwawa rytmika sekcji perkusyjnej, lecz nisko nastrojone, brzmiące jak zestrzelony Messerschmitt pędzący na spotkanie z poziomem zero gitary. Pierwsza fala skandynawskiego death metalu zawdzięcza sporo słynnym poprzednikom, co wyraźnie słychać na &lt;span style="font-style:italic;"&gt;An Evil Shade of Grey.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Złowrogie szarpnięcia strun, złowrogi zaśpiew przodkowego i kroczące jak stado demonów bębny. Wszystko zgrane i zdyscyplinowane jak doborowy oddział piekielnej kawalerii. Jeśli już mowa o konnicy, nie zabrakło również szczypty ułańskiej fantazji. Utwory na An Evil Shade of Grey charakteryzują się znaczną progresją motywów przewodnich. Solidną z technicznego punktu widzenia osnowę przeplatają różnobarwne wątki muzyczne. Od trupio białych, przez smętną szarość do pulsującej nihilizmem czerni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niezłe opanowanie monochromatycznej kolorystyki to mocny punkt szwedzkich muzyków. Solidny poziom wykonawstwa prezentowany jest od pierwszej do ostatniej minuty nagrania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo dobry, wpadający w ucho i dość „rozrywkowy” materiał. Koncertowy pewniak pędzący do przodu jak przecinak po dziurawym całunie konserwatyzmu i puryzmu speców od szufladkowania. To jedna z tych płyt, którą nazwać by można „przejściową”. To ogniwo łączące dwa niezależne od siebie kilka lat wcześniej podgatunki, jak brakujące ogniwo łączące małpę z człowiekiem. Karolu Darwinie, gdybyś żył nadal, dałbyś spokój ziębom z Galapagos i przesłuchawszy pierwszy pełnometrażowy krążek Cemetary, oparł swoje wielkie dzieło na zgoła odmiennych dowodach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Dead Red&lt;br /&gt;2. Where the Rivers of Madness Stream&lt;br /&gt;3. Dark Illusions&lt;br /&gt;4. An Evil Shade of Grey&lt;br /&gt;5. Sidereal Passing&lt;br /&gt;6. Scars&lt;br /&gt;7. Nightmare Lake&lt;br /&gt;8. Souldrain&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość&lt;/span&gt;: 36:00&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;8/10&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/_SxornRLciA&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/_SxornRLciA&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-8320594500620201274?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/8320594500620201274/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2009/12/cemetary-evil-shade-of-grey.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/8320594500620201274'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/8320594500620201274'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2009/12/cemetary-evil-shade-of-grey.html' title='Cemetary - An Evil Shade of Grey'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/SzY7xBKsHkI/AAAAAAAAAEI/OaWlWH107XM/s72-c/1778.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-1101076009922827858</id><published>2009-12-26T17:15:00.006+01:00</published><updated>2009-12-26T17:36:36.229+01:00</updated><title type='text'>Toadliquor - The Hortator's Lament</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/SzY2vKiWnDI/AAAAAAAAAEA/V1tvwCLzH0E/s1600-h/33888.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 198px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/SzY2vKiWnDI/AAAAAAAAAEA/V1tvwCLzH0E/s400/33888.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5419579385497164850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Southern Lord, 2003)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Toadliquor od kilkunastu lat zdobywa szlify w muzycznym podziemiu, przez cały ten czas jakby na złość nic nie wydając – choć krążą plotki o kilku winylach, niemożliwe jest potwierdzenie ich istnienia. Aż tu nagle, ni stąd, ni zowąd, Southern Lord ogłasza istnienie drużyny z Kalifornii całemu światu. Na plastikowy krążek udało się wepchać siedemdziesiąt dwie minuty niepublikowanego wcześniej materiału, a do zrobienia okładki zgłosił się sam Stephen O’Malley.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawsze twierdziłem, że warto słuchać doom metalu, bo nie jest to pojęcie jednoznaczne, ale gatunek rozległy i synkretyczny - mamy cały wachlarz możliwości, od finezyjnych, neoklasycznych arii zaczynając, na infradźwiękowych anty-muzycznych molochach kończąc. Można więc powiedzieć, że muzycy chcący dołożyć swoją cegiełkę do tego ponurego gmachu muszą być świadomi istnienia imperatywu oryginalności, konieczności wprowadzania do swoich dzieł elementów odróżniających ich od „konkurencji”. Cieszę się, że Toadliquor też to wiedział i wykonał kawał dobrej roboty. Brawa także dla Grega Andersona za wyławianie takich perełek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale perełka kojarzy się z czymś pięknym, delikatnym – czego akurat o The Hortator’s Lament powiedzieć nie można. Typowa dla sludge’u bezcelowa agresja sprawia, że pierwsza osoba, która natknie się na gorliwego słuchacza ma szansę oberwać po prostu za to, że żyje. Dzięki całkiem niezłej jakości nagrania słychać towarzyszące muzyce ponure odgłosy tła, katowane gitary, echo wrzeszcząco-wyjącego wokalu i dzikie wrzaski w tle. Widać, na trzeźwo lepiej by tego nie zagrali. Ale zaznaczam, nie ma tu mowy o chaotycznym bełkocie, jest w tym akustycznym bigosie pewna metoda. Bo prawdę mówiąc, jak na kompilację nagrań z nieco ponad dziesięciu lat, brzmi to zadziwiająco spójnie, jak gdyby przeznaczeniem tych dwunastu kawałków było następować tuż po sobie. Pierwsze cztery utwory brzmią wręcz jak poszczególne części makabrycznej symfonii. I tu moja kolejna uwaga: ta ponad godzina to nie tylko rwanie strun i nieludzkie ryki, znajdziemy tu nawet wystylizowane na sludge’ową modłę klasyczne motywy z Richarda Straussa (Also Sprach Zarathustra; fragment znany także z Odysei kosmicznej 2001 Stanleya Kubricka) czy zagrany w duecie gitary i trąbki tytułowy utwór.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lirycznie, no cóż, nie jest to nowość, że słowa się z tego bełkotu nie da wyłowić, ale nie to jest najważniejsze. Istotny jest klimat budowany krok po kroku przez muzykę Toadliquor, wkradający się do jaźni nausznego świadka niczym stado wygłodniałych karaluchów. Wyżerają mózg powoli, raz za razem, i ciągle od nowa, niczym orzeł Prometeuszową wątrobę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Normalni ludzie po The Hortator’s Lament nie sięgną, zachęcam przede wszystkim nienormalnych lub tych, dla których Grief czy EyeHateGod to chleb powszedni. Świeżutki chlebuś dla nieśmiertelnej duszy, ma się rozumieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. (Opening Section Of) Inter-Stellar Space&lt;br /&gt;2. Gnaw&lt;br /&gt;3. Charred&lt;br /&gt;4. Fratricide: A Requiem&lt;br /&gt;5. Survival Is the Fittest&lt;br /&gt;6. Swarm&lt;br /&gt;7. Tenderloin&lt;br /&gt;8. Nasil&lt;br /&gt;9. Also Sprach Zarathustra&lt;br /&gt;10. Tatterdemalion: The Gladiators'  Debasement Before Cain&lt;br /&gt;11. (Second Continuing Sections Of) Inter-Stellar Space: Love&lt;br /&gt;12. The Hortator’s Lament&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość&lt;/span&gt;: 71:56&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;7/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/TYTkprJYz60&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/TYTkprJYz60&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-1101076009922827858?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/1101076009922827858/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2009/12/cd-southern-lord-2003-toadliquor-od.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/1101076009922827858'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/1101076009922827858'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2009/12/cd-southern-lord-2003-toadliquor-od.html' title='Toadliquor - The Hortator&apos;s Lament'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/SzY2vKiWnDI/AAAAAAAAAEA/V1tvwCLzH0E/s72-c/33888.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-593746521558946365</id><published>2009-12-21T15:30:00.007+01:00</published><updated>2011-12-05T01:17:57.538+01:00</updated><title type='text'>Spina Bifida - Ziyadah</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-HAKBtxzI/AAAAAAAAADE/U7Pb-lQGD0o/s1600-h/29986.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-HAKBtxzI/AAAAAAAAADE/U7Pb-lQGD0o/s400/29986.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5417697313511294770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Adipocere, 1993)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Utalentowani Ale Zapomniani – Spina Bifida. To jedna z tych grup, która wypłynęła na fali death/doomowego szaleństwa na początku lat dziewięćdziesiątych. To były naprawdę złote czasy dla brutalnego, surowego d/d - nie było jeszcze żadnych muzycznych Bolków i Lolków, królów klawiszowego szaleństwa i melancholijnej ściemy. Było natomiast mrocznie, ponuro i abstrakcyjnie. I w tym strumieniu pływała również rybka &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ziyadah&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spodziewać się możemy mniej więcej czegoś w stylu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Dusk&lt;/span&gt; lub wybryków innych holenderskich tuzów d/d z tego okresu, jak &lt;span style="font-style:italic;"&gt;The Gathering&lt;/span&gt; czy &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Castle&lt;/span&gt;. Oszczędna, ale konkretna instrumentalistyka, postrzępione solówki, złowrogie wokale i duży nacisk na utrzymanie rytmiki. Po prostu esencja oldschool’owego grania, dzisiaj już nie do powtórzenia, niestety. Płyta raczej dla fanów wczesnego stylu d/d – pozostałym może wydać się zbyt mało różnorodna lub nużąca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dużym plusem jest bardzo dobra jakość nagrania – poszczególne instrumenty nie wychylają się przed orkiestrę, całość brzmi solidnie, jak na rasowy doom przystało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec warto zdemaskować te dziwne nazwy: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;spina bifida&lt;/span&gt; to po polsku rozszczep kręgosłupa, groźna wada rozwojowa, objawiająca się niezamknięciem kanału kręgowego na dowolnym odcinku kręgosłupa, a więc narażeniem rdzenia kręgowego na uszkodzenie. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ziyadah&lt;/span&gt; natomiast to rozległy, zewnętrzny dziedziniec meczetu, charakterystyczny dla budownictwa sakralnego we wczesnym okresie Islamu. Jak się ma jedno do drugiego, ciężko powiedzieć, ale brzmi &lt;span style="font-style:italic;"&gt;cool&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Intro&lt;br /&gt;2. Witchfire&lt;br /&gt;3. Reverse&lt;br /&gt;4. Purest Queen&lt;br /&gt;5. Individual&lt;br /&gt;6. Aimless&lt;br /&gt;7. Gotterdamerung&lt;br /&gt;8. Verdich&lt;br /&gt;9. Die&lt;br /&gt;10. Outro&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość&lt;/span&gt;: 39:04&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;7/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/Uz5F_5q4DIw" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-593746521558946365?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/593746521558946365/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2009/12/spina-bifida-ziyadah.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/593746521558946365'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/593746521558946365'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2009/12/spina-bifida-ziyadah.html' title='Spina Bifida - Ziyadah'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-HAKBtxzI/AAAAAAAAADE/U7Pb-lQGD0o/s72-c/29986.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-8141062552801900719</id><published>2009-12-21T13:06:00.007+01:00</published><updated>2009-12-21T20:38:08.166+01:00</updated><title type='text'>Crowbar – Sonic Excess In Its Purest Form</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy9lUsBYv6I/AAAAAAAAACs/ZOYDdReimxs/s1600-h/964.gif"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 201px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy9lUsBYv6I/AAAAAAAAACs/ZOYDdReimxs/s400/964.gif" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5417660282838761378" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Spitfire Records, 2001)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kirk Windstein jest wielkim człowiekiem. Dosłownie, i w przenośni. Od siedemnastu lat napędza swą niespożytą energią perfekcyjnie naoliwioną maszynę zwaną Crowbar, kapelę z pierwszej ligi sludge metalu, udziela się także w nowoorleańskiej supergrupie Down oraz nieco ostrzejszym, punkowym Valume Nob.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Crowbar to jedna z tych kapel, których rozwój możemy ukazać jako rosnącą funkcję jakości w wymiarze czasu. Każde kolejne wydawnictwo podnosi poprzeczkę coraz wyżej, celując w przybliżający się szybko punkt muzycznej perfekcji. Uświadczymy tego szczególnie na siódmym studyjnym albumie grupy: „Sonic Excess In Its Purest Form”, który uważam za zdecydowanie najlepszy w ich karierze, lśniący niczym perła w koronie, niczym dojrzały owoc uginający gałąź sludge metalowego drzewa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mocne wejście w postaci „The Lasting Dose” i już wiemy, że kompromisów nie będzie. Zaatakowani przez monstrualne riffy i usidleni potężnym, ale czystym wokalem Kirka nie mamy już drogi ucieczki:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Sometimes I need the fuel I drain from you&lt;br /&gt;That lasting dose turns cold and blue…&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biedny słuchaczu, właśnie w tym momencie drgasz w konwulsjach jak różowy króliczek bez baterii popularnej marki, a resztki twoich sił witalnych ulatniają się przez szpary w oknach i odpływają przez kratki ściekowe…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po czterech ciężkich minutach są może dwie-trzy sekundy przerwy, i wtedy Crowbar jeszcze mocniej przykręca śrubę. Zabójcza dawka amerykańskiej agresji, zakończona jednak bardzo melodyjnie i hipnotycznie. Kolejne dwa kawałki to tradycyjny doom, wybuchowo zmiksowany z elementami kompozycji typowych dla kapel takich jak Soilent Green czy Superjoint Ritual. Można powiedzieć „doomcore”. Nie dziwi więc, że taka nazwa została już ukuta przez znawców sceny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chcąc skłamać, powiem, że nie ma na płycie słabych utworów, ale wśród nich szczególnie wyróżniają się „Counting Daze” i „It Pours From Me”, oddzielone od siebie krótką, akustyczną balladą „In Times of Sorrow”, budującą chwilę spokoju i zadumy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Turn my vision to the black night sky &lt;br /&gt;Losing focus and I don't know why &lt;br /&gt;Empty bottle and a razor blade &lt;br /&gt;No use cleaning up the mess I made…&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prosto, ale nie prostacko, dosadnie, ale nie wulgarnie… Liryki na „Sonic Excess…” dają dużo do myślenia, wyczuwa się w nich pewną pisarską „uczciwość”, nawet próby moralizatorstwa. Typowe dla muzyki hardcore’owej, prawda? W ten sposób znowu wracamy do pojęcia „doomcore”. Co za dziwaczna kombinacja, powiedzą Ci, którzy myśleli o doom metalu jako możliwym do przemieszania wyłącznie z heavy, death czy blackiem. Odpowiem tak: nie bójcie się, doomcore w wykonaniu Crowbar to nie potworek w rodzaju dancepop, to naprawdę kawał dobrej muzyki. Której Wam i sobie życzę jak najwięcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. The Lasting Dose&lt;br /&gt;2. To Build a Mountain&lt;br /&gt;3. Thru the Ashes (I've Watched You Burn)&lt;br /&gt;4. Awakening&lt;br /&gt;5. Repulsion in Its Splendid Beauty&lt;br /&gt;6. Counting Daze&lt;br /&gt;7. In Times of Sorrow&lt;br /&gt;8. It Pours From Me&lt;br /&gt;9. Suffering Brings Wisdom&lt;br /&gt;10. Failure to Delay Gratification&lt;br /&gt;11. Empty Room&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość&lt;/span&gt;: 45:31&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;9/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/fS5v9xKzUwg&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/fS5v9xKzUwg&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-8141062552801900719?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/8141062552801900719/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2009/12/crowbar-sonic-excess-in-its-purest-form.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/8141062552801900719'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/8141062552801900719'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2009/12/crowbar-sonic-excess-in-its-purest-form.html' title='Crowbar – Sonic Excess In Its Purest Form'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy9lUsBYv6I/AAAAAAAAACs/ZOYDdReimxs/s72-c/964.gif' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-8460472835236327026</id><published>2009-12-21T12:01:00.012+01:00</published><updated>2009-12-21T20:38:22.171+01:00</updated><title type='text'>Funeral – In Fields of Pestilent Grief</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy9dCxL7yRI/AAAAAAAAACc/srV2CN-Nv2Y/s1600-h/15051.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy9dCxL7yRI/AAAAAAAAACc/srV2CN-Nv2Y/s400/15051.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5417651178894510354" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(CD, Nocturnal Music, 2002)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wbrew nazwie zespołu i jego wczesnych dokonaniach, na swoim pierwszym w tym tysiącleciu opusie norwescy mistrzowie serwują nam melodyjny, transcendentny i głęboko emocjonalny death/doom. Jak gdyby preludium do tragicznego odejścia basisty Einara Fredriksena. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gęsty strumień muzyki, bardzo esencjonalne brzmienie, absolutna negacja ciszy... co nie oznacza, że nachalnie koncentruje na sobie wszystkie wolne rezerwy uwagi słuchacza. Odstępy między uderzeniami perkusji i riffami wypełnia niebiański wokal Hanne Hukkelberg. Żadnej szorstkości i chropowatości, żadnych abrazyjnych growli (jeden wyjątek), tylko czysty, nieskażony śpiew. Wieloaspektowość, wyrażająca się w licznych meandrach i auralnych dygresjach. Mroczne lśnienie głębokiej melancholii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Introspektywne liryki, których natura jest całkowicie niezgodna z rozumianym w psychologii terapeutycznym celem badań samoświadomości. Nieuleczalna melancholia podkreślona przez bezowocne inwokacje do wyimaginowanego boga, niespełnionej miłości. Poczucie winy i na zawsze straconej szansy. Wysublimowane, melodyjne riffy jak gdyby wyrażające przemożną tęsknotę za bliskością i spaczonym sensem istnienia. Lecz nie jest to niemy krzyk, to prawdziwie epickie, niezwykle patetyczne misterium żalu i rozpaczy. Cisza jako popularny środek wyrażania pustki i autodestrukcyjnej niemocy wyraźnie nie znalazła zastosowania na tym albumie Norwegów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konwencja większości utworów jest bardzo podobna, co nie oznacza, że razi powtarzalność charakterystycznych dla płyty motywów. Swą odmiennością wyróżniają się natomiast trzy kawałki – tytułowy, krótki klawiszowy opus; podniosły, elektroniczny epilog oraz poprzedzający go „Vile Are the Pains”, przywodzący na myśl wczesną wizję gatunku death/doom – żwawsza rytmika, proste zagrywki, growlujący wokalista oraz przerywnik w postaci nieco przaśnej klawiszowej solówki a la Cradle of Filth.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krótko mówiąc - jest to album, z którym niewątpliwie warto się zapoznać. Mocny zastrzyk rasowego doom metalu dla zaprawionych w bojach i całkiem dobre miejsce, aby zacząć przygodę z gatunkiem dla tych, którzy tkwią w nieumyślnej zapewne ignorancji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Yield to Me&lt;br /&gt;2. Truly a Suffering&lt;br /&gt;3. The Repentant&lt;br /&gt;4. The Stings I Carry&lt;br /&gt;5. When Light Will Dawn&lt;br /&gt;6. In Fields of Pestilent Grief&lt;br /&gt;7. Facing Failure&lt;br /&gt;8. What Could Have Been&lt;br /&gt;9. Vile Are the Pains&lt;br /&gt;10. Epilogue&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość&lt;/span&gt;: 54:33&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;8/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Y6gWRATiqZ8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Y6gWRATiqZ8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-8460472835236327026?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/8460472835236327026/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2009/12/funeral-in-fields-of-pestilent-grief.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/8460472835236327026'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/8460472835236327026'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2009/12/funeral-in-fields-of-pestilent-grief.html' title='Funeral – In Fields of Pestilent Grief'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy9dCxL7yRI/AAAAAAAAACc/srV2CN-Nv2Y/s72-c/15051.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4409067903310218681.post-1362692521836156090</id><published>2009-12-21T11:49:00.010+01:00</published><updated>2009-12-21T20:38:33.069+01:00</updated><title type='text'>Sempiternal Deathreign – The Spooky Gloom</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy9W-CXbM0I/AAAAAAAAACE/9I2Blnmhplg/s1600-h/36603.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 199px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy9W-CXbM0I/AAAAAAAAACE/9I2Blnmhplg/s400/36603.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5417644500536996674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;(LP, Foundation 2000, 1989)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla koneserów death/doom metalu ta płyta to jak szczątki Lucy dla antropologów – z której strony nie spojrzeć, jest to jedyne pełnometrażowe wydawnictwo utrzymane w stylistyce d/d wydane przed rokiem 1990…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jednak pozostaje nieznane – istnieje ku temu kilka powodów. Po pierwsze, promocja, a w zasadzie jej brak. The Spooky Gloom wyszła pod szyldem małego wydawnictwa, w niewielkiej liczbie egzemplarzy. Po drugie – natychmiastowy rozpad zespołu. Po trzecie – o tówrczości Sempiternal Deathreign ma pojęcie pewna grupa ludzi, ale kojarzy ją jednoznacznie z death metalem, ewentualnie z drobnymi nietypowymi naleciałościami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I może nie do końca słusznie – owszem, około jednej trzeciej długości wydawnictwa stanowią zakrapiane thrashem galopady, ale pozostałe dwadzieścia minut to, moim zdaniem, death/doom na niezłym poziomie. Wolne i średnie tempa, odpowiedni ciężar gitar, wokale w normie – wszystko to tworzy ponury, niepokojący, ale i surowy klimat, tak charakterystyczny dla wczesnego d/d.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całość rozpoczyna wznoszący się, melodyjny riff, po krótkiej chwili zaczyna akompaniować mu sekcja rytmiczna, aby zaraz stłamsić go pod lawiną blastowej kanonady. Szybkie, bzyczące wejście gitary w stylu Slayera czy Death Angel stanowi preludium dla wokalisty. Jeszcze dwie minuty rąbanki i ropoczyna się pierwszy „wolny moment” na płycie. Kilka minut bujania i krótkich solówek a la Hellhammer przygotowuje nas na pozycję numer dwa w menu – Resurrection Cemetery. Zarówno on, jak i przedostatni Unperceptive Life to dwuminutowe, wysokoenergetyczne dawki skompresowanej brutalności i szybkości. Pozycje zdecydowanie nieobowiązkowe. Ale już kolejny, jedenastominutowy moloch to esencja stylu SD. Tym razem początek akustyczny, nawet kilka mocnych stuknięć w klawisze oznajmia wjazd majestatycznego, rozciągłego riffu. Kilkunastosekundowy przerywnik w postaci szybszej jego interpretacji i znowu zwalniamy. Gitara zaczyna dominować, gubi na moment perkusję, by za chwilę zrobić tło dla wokalisty. I tak już kawałek zdąża ku końcowi, przerwany jeszcze dwoma gwałtownymi przyspieszeniami, w tym finałowym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dying Day to walec z lekko rockowym, pozytywnym wręcz zacięciem, które później zmienia charakter na death/doomową bezkompromisowość. Kończy się to wszystko, jak można się domyślić, galopadą. The Spooky Gloom zamyka utwór tytułowy, podsumowujący wszystkie użyte wcześniej motywy. Choć niestety korzystny finisz psuje gardłowy, zaczynając wydawać z siebie jakieś durne pohukiwania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznaję siódemkę, nie ukrywam, że także ze względu na sympatię dla pionierów. Ale oczywiście właściwą ocenę pozostawiam słuchaczom – jeśli tylko rzeczone wydawnictwo zdobędziecie…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lista utworów&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Creep-O-Rama&lt;br /&gt;2. Resurrection Cemetery&lt;br /&gt;3. Devestating Empire Towards Humanity&lt;br /&gt;4. Dying Day&lt;br /&gt;5. Unperceptive Life&lt;br /&gt;6. The Spooky Gloom&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Długość&lt;/span&gt;: 35:17&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ocena&lt;/span&gt;: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;7/10&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/V9U09B1SgT4&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/V9U09B1SgT4&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4409067903310218681-1362692521836156090?l=riders-of-endtime.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/feeds/1362692521836156090/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2009/12/sempiternal-deathreign-spooky-gloom.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/1362692521836156090'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4409067903310218681/posts/default/1362692521836156090'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://riders-of-endtime.blogspot.com/2009/12/sempiternal-deathreign-spooky-gloom.html' title='Sempiternal Deathreign – The Spooky Gloom'/><author><name>urai</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13193721151329127476</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy-7wKdNTxI/AAAAAAAAADg/stuXxV-ii44/S220/skullsnroses.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_L9veXi2FN2g/Sy9W-CXbM0I/AAAAAAAAACE/9I2Blnmhplg/s72-c/36603.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
